Skoki na mamucie to nie bułka z masłem. Nawet największym twardzielom, gdy spojrzą na 100-metrowy rozbieg, trzęsą się kolana. Ale czy najlepszym lekarstwem na strach jest alkohol? Właśnie w ten sposób przed sobotnim zawodami w Oberstdorfie kurażu dodawał sobie Harri Olli. Jakby tego było mało młodemu skoczkowi przez całą noc otuchy dodawały dwie prostytutki.
Pokrzepiony towarzystwem kobiet Olli zajął w konkursie dobre, szóste miejsce. Jego "nowatorskie" metody nie spodobały się jednak szefom fińskiego związku narciarskiego, którzy zawiesili skoczka do końca sezonu.
Sam zainteresowany nie poczuwa się do winy. "Nic złego nie zrobiłem. Jeżeli mój szef jest niesprawny seksualnie, to niech mi nie zazdrości" - powiedział dziennikarzom na lotnisku w Helsinkach.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|