Nie chcielibyśmy być w skórze Pawła Drumlaka. Były piłkarz Cracovii, po którego zawiadomieniu policja zatrzymała w sobotę prezesa klubu Janusza Filipiaka, nie należy - delikatnie rzecz ujmując - do ulubieńców fanów "Pasów".
Jak donosi portal sport.pl się Drumlak miał usłyszeć pogróżki we wtorek przed południem od grupy kiboli w jednej z dzielnic, gdzie mieszka liczna grupa kibiców Cracovii. Pseudokibice zapowiedzieli, że pojawią się większą grupą na zapowiedzianej na dziś konferencji piłkarza.
Fani Cracovii mają piłkarzowi za złe, że ten powiadomił prokuraturę o sfałszowaniu jego podpisu na aneksie do kontraktu z krakowskim zespołem. Drumlak w ramach rekompensaty domaga się odszkodowania w wysokości 350 tys złotych, a także przeprosin ze strony zarządu klubu, twierdząc, że szkaluje się jego dobre imię.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane