Dziennik Gazeta Prawana logo

Hernani chce do polskiej kadry!

11 marca 2008, 01:32
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
"Kibice woleliby, aby w reprezentacji grali sami Polacy - ci z krwi i kości. Ale trzeba ich uświadamiać, że teraz taki jest świat, że jest wielokolorowo, a nie jednobarwnie" - mówi kolejny obcokrajowiec, który chce grać w reprezentacji Polski, brazylijski obrońca Korony, Hernani Jose da Rosa. Miał problemy z polskimi kibicami, ale teraz zapewnia DZIENNIK, że czuje się w Polsce wyśmienicie.

?
Bo ja jestem z drużyny "obcokrajowców". Jeden z obcych...


Och, mam nadzieję, że już niedługo. Półtora roku temu zacząłem myśleć o polskim obywatelstwie. W końcu mieszkam tu już od czterech lat i bardzo mi się tu podoba. Tu jest tak spokojnie! Liga jest świetnie zorganizowana. I korupcji nie ma. To znaczy korupcja jest, ale coraz mniejsza... Złożyłem już odpowiednie papiery, ale nie tak łatwo jest zostać Polakiem. Za kilka miesięcy biorę ślub z Polką, więc może to przyspieszy wszystkie formalności. Wiem jedno - bardzo bym chciał mieć polski paszport. Kiedyś Paweł Janas, gdy był selekcjonerem reprezentacji, powiedział mi, że bardzo bym się przydał kadrze.


Tego jeszcze nie wiem. Słabo mówię po angielsku (śmiech).


Pewnie, że tak. Pod warunkiem, że będzie grał jeszcze lepiej niż teraz. Na początku zeszłego roku Jop, Bąk i Żewłakow nie grali za dobrze. Wtedy było tu miejsce dla Hernaniego, nawet w takiej formie, w jakiej jest teraz. Ale wszyscy trzej się poprawili i obecnie mógłbym być co najwyżej czwartym środkowym. Nie składam jednak broni. Swoje szanse na wyjazd na Euro oceniam na 50 procent. Pod warunkiem oczywiście, że do maja dostanę polski paszport.


Oli ma swoją historię, a ja tworzę swoją. Jemu było łatwiej, bo był napastnikiem. Obrońca popełni jeden błąd i zaraz z nim "jadą". W tym też upatruję swoje szansę. Może któryś z podstawowych kadrowiczów popełni taki błąd...


Ja tak, ale nie wiem jak kibice. Wydaje mi się, że oni woleliby, aby w polskiej reprezentacji grali sami Polacy - ci z krwi i kości. Trzeba ludzi uświadamiać, że teraz taki jest świat, że jest wielokolorowo, a nie jednobarwnie. W reprezentacji Portugalii gra wielu Brazylijczyków i wielu ciemnoskórych. Podobnie w kadrze Niemiec, choć niektórym Niemcy wciąż kojarzą się z nazizmem. Trzeba znaleźć złoty środek. Myślę, że dwóch Latynosów - ja i Roger - w reprezentacji Polski to tak w sam raz.


Wcale nie. Wszyscy są fajni, otwarci. Począwszy od trenerów, a na polskich piłkarzach skończywszy. Integrujemy się.


Wiem, że pojawią się takie głosy, ale tu nie chodzi o pieniądze. Reprezentować kraj, którego jest się obywatelem, to moje marzenie. Z reprezentacją Brazylii się nie udało i raczej się nie uda. Mam nadzieję, że uda mi się z reprezentacją Polski. Dla mnie to będzie największy sukces, absolutny top. I podczas grania hymnu nie będę stał jak kołek. Będę śpiewał i trzymał rękę na sercu.


Było trochę problemów z kibicami, ale teraz pod tym względem jest świetnie. Lepiej niż w Brazylii. Nikt nie zlinczuje cię po jednym nieudanym meczu (śmiech). Wiem, że sporo się mówiło o tym, jak polscy rasiści mnie wyzywali, ale proszę mi wierzyć - ja nigdy nie czułem, że ktoś mnie tu prześladuje. Na ulicy, czy w restauracji, nigdy nie miałem problemów z powodu swojego koloru skóry. Polacy nie różnią się zbytnio od obywateli zachodniej Europy. Wszyscy w Europie czują jakąś tam niechęć do obcych i skóra nie ma tu znaczenia. To naturalna reakcja. Osobiście jestem dumny, że chcąc nie chcąc, zacząłem antyrasistowską akcję na polskich stadionach. Stałem się bohaterem!


Bardzo dużo. To on powiedział, że w jego klubie nie będzie miejsca na żadną dyskryminację. Dzięki niemu Kielce odzyskały dobre imię... Jak mogłem się zrazić do Polski, skoro poznałem takich ludzi jak prezes Klicki? Albo taką dziewczynę, jak moja narzeczona, która w trudnych chwilach do mnie dzwoniła i mówiła, że cała jej rodzina trzyma za mnie kciuki? Nigdy nie myślałem, aby stąd uciec. Ja nie uciekam z pola walki (śmiech).


Pierwszy mecz w tym roku, z Wisłą, był super. Potem było coraz gorzej - przyznaję. Brakuje skuteczności. Jacek Zieliński to jednak dobry trener, tylko trochę niedoświadczony. Nie powinno się go zwalniać.


Nie, on jest jak każdy inny trener. Wesoły po wygranej, załamany po porażce. Zawodnikom nie powinno to przeszkadzać. A tym bardziej byłym zawodnikom...

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj