Inne
Reklama

Piłkarz Bayernu Monachium wylądował na lotnisku Ławica w sobotnie popołudnie prywatnym samolotem, wynajętym przez organizatorów Remes Cup. Na lot rejsową maszyną nie zgodził się trener klubowy Juergen Klinsmann, a także menedżer zawodnika - czytamy w "Fakcie".

W Remes Cup bierze udział blisko pięć tysięcy młodych piłkarzy z 14 krajów, więc zaraz po przyjeździe "Poldi" rozdał kilkaset autografów. Chętnie pozował też do zdjęć i dzielił się wrażeniami. "Mój syn ma dopiero trzy miesiące, ale na pewno kiedyś będzie grał ze mną w piłkę i wystąpi w takich turniejach" - stwierdził. Natychmiast padło pytanie dla jakiej reprezentacji mały Louis będzie grał. "To już będzie jego decyzja i ja nie będę ingerował" - odpowiedział napastnik polskiego pochodzenia.

Wizyta była bardzo krótka - po trzech godzinach Podolski odleciał z Poznaniu do Monachium, gdzie w niedzielę czekał go kolejny trening. Po drodze na lotnisko chciał jednak jeszcze pojechać do marketu na zakupy. Co kupił? Kiełbasę! Zadowolony mógł wracać do Niemiec. Widocznie smak polskiej kiełbasy jest nieporównanie lepszy od niemieckiego wursta...