Sportowcy mogą być zdecydowanie bardziej męczący od zwykłych fanów. Tak przynajmniej uważa Roger Federer. Szwajcarki tenisista wyprowadził się z wioski olimpijskiej, bo miał po dziurki w nosie ciągłego pozowania do zdjęć i rozdawania autografów. "To naprawdę niemożliwe" - skarżył się dziennikarzom.
Federer przyznał, że w wiosce olimpijskiej nie miał chwili spokoju. By jak najlepiej przygotować się do walki o medale, musiał się zatem wyprowadzić. "Będę tutaj wpadać od czasu do czasu, żeby odwiedzić szwajcarską ekipę" - zapewnił jednak Szwajcar.
Federer dział w igrzyskach rozpocznie w niedzielę, meczem pierwszej rundy, przeciw Rosjaninowi Dmitrowi Tursunowowi.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|