Dziennik Gazeta Prawana logo

Chińskie marzenia prysły w ułamku sekundy

18 sierpnia 2008, 12:31
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Koszykarz Yao Ming i płotkarz Xiang Liu to dwie ikony chińskiego sportu. Niestety, w Pekinie zobaczymy już tylko tego pierwszego. Liu, który był głównym kandydatem do złota na 110 metrów przez płotki, tuż po starcie biegu eliminacyjnego doznał kontuzji, która uniemożliwiła mu występ na igrzyskach.

Cały naród śledził przez cztery lata przygotowania Liu, który miał przed własną publicznością obronić tytuł wywalczony w Atenach. Przygotowania w ostatnich miesiącach zostały zmącone kontuzją ścięgna Achillesa.

Pochodzący z Szanghaju Liu nie chciał zawieść rodaków. W ostatnich tygodniach próbował nadrobić stracony czas. Zaszył się gdzieś, ćwiczył z nadzwyczajnym rygorem, nawet z matką kontaktował się jedynie telefonicznie. Całe życie podporządkował igrzyskom.

Pierwszy start w Pekinie w poniedziałek. Eliminacje miały być formalnością. O godz. 11.51 nie tylko ponad 80 tys. na trybunach "Ptasiego Gniazda", ale i miliony przed telewizorami. Strzał startera, falstart Mohammeda Al-Thawadiego z Kataru i ledwie kilka kroków Liu zakończonych jeszcze przed pierwszym płotkiem. W kierunku bloków wracał jednak kulejąc, z grymasem bólu na twarzy. Po chwili zerwał numer startowy i zniknął na zapleczu stadionu. Szmer niedowierzania na trybunach mieszał się ze współczuciem dla idola. Kibice pożegnali go owacją, machali czerwonymi flagami.

25-letni Chińczyk nie wyjaśnił, co się stało. W pełnej sali konferencyjnej Stadionu Olimpijskiego stawił się tylko jego trener Haiping Sun.

"On jest bardzo smutny i zdeprymowany. Oczekiwania wobec niego były może przesadnie wielkie, chciał im jednak sprostać. Nie udało się, ale trudno go o to winić" - rozpoczął Sun.

"Trudno powiedzieć, co się dokładnie stało. Pracowaliśmy ciężko cztery lata, a ostatnio próbowaliśmy nadrobić pewne zaległości. Wydawało się, że wszystko jest w porządku. Raczej nie odnowił się uraz, który został niedawno zaleczony, to chyba coś innego, może jakiś problem sprzed lat" - powiedział wyraźnie załamany Sun.

"Wiem, że ludzie będą rozczarowani, ale muszą zrozumieć, że kontuzje się zdarzają. Nigdy nie wiadomo, w którym momencie. Trzeba docenić, jak bardzo Liu walczył, by wystąpić w igrzyskach" - przyznał wiceprzewodniczący komitetu organizacyjnego, Wei Wang.

Według nieoficjalnych informacji, w sobotę Liu zaczął narzekać na ból w lewej nodze, który prawdopodobnie spowodowany był zbyt ciężkim treningiem.

Liu w tym roku, także z obawy przed urazami, zrezygnował niemal ze startów. Stracił nawet rekord świata na rzecz Kubańczyka Dayrona Roblesa. Liczyły się tylko igrzyska.

"To dramat narodowy. Całe Chiny cierpią razem z nim" - podsumował jeden z miejscowych dziennikarzy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj