Dziennik Gazeta Prawana logo

Kubica będzie się ścigał na legendarnym torze

5 września 2008, 00:51
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Choć na torze Spa-Francorchamps niewiele się dzieje, pod bramami już można spotkać kibiców owiniętych w biało-czerwone flagi. Niektórzy dostali się nawet do środka i mogli poprosić o autograf Roberta Kubicę. Nasz kierowca przed południem był już w padoku, udzielał wywiadów i pozował do zdjęć. "Spa to unikatowy, legendarny tor. Jedna z ulubionych tras wielu kierowców" - mówi DZIENNIKOWI Kubica o belgijskim obiekcie.

"Kibicujecie Kubicy? To świetny kierowca. A Polska to najwspanialszy kraj w Europie. Lubię waszą piłkę nożną, Ebiego Smolarka, Legię Warszawa, Wisłę Kraków" – wita nas, może trochę zbyt entuzjastycznie, parkingowy Spa-Francorchamps.

>>>Sprawdź, w którym zespole będzie jeździl Kubica

Żeby swobodnie poruszać się po padoku toru, trzeba wielokrotnie w ciągu dnia pokonywać przynajmniej 100 stopni schodów. Na innym poziomie są garaże, na innym pomieszczenia prasowe, na innym siedziby zespołów. Ten położony na zielonych zboczach Ardenów obiekt w niczym nie przypomina niektórych nowoczesnych – przygotowanych tak dla kierowców, jak i do koncertów gwiazd popu. Na Spa-Francorchamps chodzi tylko o wyścigi.

>>>Przeczytaj, który zespół kusi Kubicę

Na tej najdłuższej w kalendarzu – tor ma ponad 7 km – pętli jest wszystko: długi odcinek przejeżdżany na pełnym gazie, znaczące różnice poziomów i jeden z najsłynniejszych zakrętów w F1 – Eau Rouge. Spa-Franchorchamps istnieje od lat 20. minionego wieku i jest jednym z najbardziej legendarnych obiektów. Tu w 1991 r debiutował Michael Schumacher, tu rok później wygrał swój pierwszy wyścig w F1. Tu wreszcie doszło do bodaj najbardziej spektakularnego karambolu w ostatnich latach, gdy w 1998 r David Coulthard obrócił się na torze, powodując kraksę – według różnych statystyk: 10 albo 14 bolidów - opisuje DZIENNIK.

>>>Przeczytaj, jak Hamilton żartuje z Kubicy

Na zwycięstwo liczy Kimi Raikkonen z Ferrari. Niska temperatura w Spa nawet Finowi dała się we znaki. W padoku pojawił się wczoraj w ciepłej, puchowej kurtce, podczas gdy jego koledze z zespołu Felipe Massie wystarczyły dżinsy i koszulka. Podczas konferencji prasowej mistrz świata jak zwykle był trochę obok, a nawet zabawna wymiana zdań między Sebastianem Vettelem a Nickiem Heidfeldem nie zdołała go rozweselić. Spytany o ulubioną muzykę Vettel odparł: „Niemiecki folk”. Odpowiadający chwilę po nim na to samo pytanie jego rodak stwierdził: „ Ja słucham r&n&b, hip-hopu, mniej techno, żadnego folku”. „Dlaczego nie lubisz folku?” – wtrącił się Sebastian. „Powiedz lepiej, dlaczego ty go lubisz?”.

Wczoraj zawodnicy nie mieli zbyt wiele pracy, a spokój zakłócał tylko dźwięk silników samochodów bezpieczeństwa i medycznego, których kierowcy trenowali szybkie kółka. Dziś jednak na Spa-Franchorchamps weekend wyścigowy ruszy pełną parą.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj