Dziennik Gazeta Prawana logo

Kolarze strajkowali, bo droga była za śliska

17 września 2008, 17:22
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Takie rzeczy często się nie zdarzają. Zamiast współzawodniczyć, kolarze jadący w czwartym etapie wyścigu Tour de Pologne dogadali się ze sobą i do mety nie dotarli. To był ich protest przeciwko... warunkom pogodowym. Organizatorzy nie mieli innego wyjścia, jak odwołać cały etap prowadzący z Bielska Podlaskiego do Lublina.

Cały dzisiejszy etap przebiegał w bardzo trudnych warunkach. Praktycznie przez cały czas padał deszcz, a temperatura nie przekraczała 10 stopni. Przed to drogi były bardzo śliskie, a humory zawodników fatalne.

Już na ulicach Lublina kolarze zaczęli ze sobą rozmawiać i doszli do wniosku, że rozgrywanie finiszu w tak trudnych warunkach jest zbyt niebezpieczne.

Cóż więc zrobili? Peleton zatrzymał się na linii mety i nie ukończył ostatniego okrążenia trasy. "Uznaliśmy, że finisz mógłby być zbyt niebezpieczny i postanowiliśmy wcześniej skończyć. Bezpieczeństwo kolarzy jest najważniejsze. Przepraszamy wszystkich kibiców" - powiedział po zakończeniu etapu Allan Davis, lider wyścigu.

Spiker, który budował napięcie przed metą, zaniemówił z wrażenia. Najbardziej rozżaleni byli jednak mieszkańcy Lublina, którzy mimo deszczu i zimna licznie zgromadzili się wzdłuż całej trasy prowadzącej ulicami miasta i przy mecie etapu.

Czesław Lang, dyrektor Tour de Pologne przypomniał, że z tego typu protesty zdarzają się w kolarskich wyścigach, ale dodał jednocześnie, że zazwyczaj dotyczy to sytuacji ekstremalnych. W opinii wielu ekspertów dzisiejsze warunki nie usprawiedliwiały tak ostrego protestu.

Zbigniew Spruch, wicemistrz świata zawodowców, jadący z wyścigiem jako komentator telewizyjny, był zdegustowany postępowaniem młodszych kolegów. "Kolarze z grup Pro Touru chyba dziś przesadzili..." - powiedział.

Głównymi prowodyrami strajku byli lider wyścigu Allan Davis i mistrz świata w jeździe na czas Fabian Cancellara. Protestem nie byli za to zachwyceni polscy kolarze, tym bardziej, że jednym z głównych bohaterów etapu był, podobnie jak we wtorek, Marcin Sapa. Po zakończeniu etapu Sapa tłumaczył, że on i jego koledzy byli przeciwni akcji protestacyjnej, ale zostali "przegłosowani" w peletonie i chcąc nie chcąc poddali się woli większości. "Trochę szkoda tej ucieczki i wysiłku, ale co mieliśmy zrobić?" - pytał.

W oficjalnym komunikacie komisja sędziowska poinformowała, że w związku z tym, iż kolarze zatrzymali się na jedną rundę (4,6 km) przed metą, dyrekcja wyścigu postanowiła uznać etap za nieważny.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj