Dziennik Gazeta Prawana logo

Pogromca Federera za burtą Masters Cup

15 listopada 2008, 16:43
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Gdy Andy Murray wczoraj eliminował z Turnieju Mistrzów samego Rogera Federera, wydawało się, że jest pewnym kandydatem do końcowego triumfu. Szkota nie zobaczymy jednak nawet w finale, bo dziś prawdziwą lekcję tenisa dał mu Rosjanin Nikołaj Dawidienko.

Pierwszy set był bardzo zacięty i wyrównany, a po obustronnych przełamaniach w początkowej fazie, później obaj tenisiści wygrywali swoje serwisy. Dopiero w 11. gemie Rosjanin zdołał przełamać podanie rywala i po utrzymaniu własnego rozstrzygnął losy partii.

Ta sytuacja wyraźnie wpędziła faworyzowanego Szkota w głęboką frustrację, bowiem w drugim secie popełniał więcej błędów i chwilami zupełnie oddawał rywalowi inicjatywę w długich wymianach z głębi kortu.

Dawidienko zachował więcej spokoju i był bardziej precyzyjny, chociaż często podejmował ryzyko grając kończące piłki po liniach. Ten styl gry przyniósł pozytywne skutki, bowiem w drugiej partii Rosjanin dwukrotnie przełamał serwis rywala i zakończył spotkanie po godzinie i 40 minutach.

Natomiast dwie godziny i 52 minuty trwał pierwszy z sobotnich półfinałów, w którym Djokovic wygrał 4:6, 6:3, 7:5 z Francuzem Gillesem Simonem (nr 8.). Ich mecz był o wiele bardziej zacięty niż wieczorny półfinał, a nieco dramaturgii dodały mu też kłopoty zdrowotne obu graczy. Najpierw w drugim secie z pomocy masażysty musiał skorzystać Simon, który miał problemy z mięśniami szyi.

Ograniczona swoboda ruchów głowy przez kilka gemów utrudniała mu grę i sprawiła, że Serb odskoczył mu na 3:1 i do końca utrzymał przewagę jednego przełamania.

Również w pierwszym secie doszło tylko do jednego "breaka", ale na korzyść Francuza, któremu w końcówce decydującej partii trochę puściły nerwy. Nie potrafił też wykorzystać chwilowej niedyspozycji Djokovica, który podczas jednej z wczesnych wymian naciągnął mięsień łydki i zmuszony był wezwać na kort fizjoterapeutę.

Mimo tych urazów obaj tenisiści dotrwali do końca blisko trzygodzinnego pojedynku, po którym uradowany Djokovic klęknął i ucałował nawierzchnię fioletowego kortu.

Novak Djokovic (Serbia, 2) - Gilles Simon (Francja, 8) 4:6, 6:3, 7:5
Nikołaj Dawidienko (Rosja, 4) - Andy Murray (W.Brytania, 3) 7:5, 6:2

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj