Lance Armstrong obiecał po wtorkowym etapie, że nie będzie już się starał odebrać koszulki lidera Tour de France młodszemu koledze z ekipy Astana, Hiszpanowi Alberto Contadorowi. Amerykanin nie przestał jednak marzyć o ósmym zwycięstwie w Wielkiej Pętli, ale to marzenie spróbuje zrealizować za rok.
"Gdy byłem liderem drużyny, nikt nie ośmieliłby się uczynić czegoś przeciwko mnie, a gdyby próbował, zostałby odesłany następnego dnia do domu. Nie chcę być taki" - powiedział Armstrong, który zajmuje po 14. etapie drugie miejsce, tracąc 1.37 do Contadora.
Po raz pierwszy Armstrong potwierdził wyraźnie, że wystartuje w przyszłorocznym Tour de France. Po jednym z etapów w pierwszej części wyścigu wspomniał jedynie, że tegoroczna Wielka Pętla prawdopodobnie nie będzie jego ostatnią. Armstrong zdominował Tour de France w latach 1999-2005. Wrócił do kolarstwa pół roku temu po trzyipółletniej przerwie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl