Dziennik Gazeta Prawana logo

Pobił piłkarza, ale mówi, że to był "męski dialog"

11 kwietnia 2008, 11:02
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
O tym, jak trener Odry pobił swojego piłkarza, mówiła cała piłkarska Polska. Janusz Białek nie uważa jednak, by zrobił coś złego, a działacze są źli, że jego podopieczny nie stulił pokornie głowy, gdy był szarpany. "To był tylko męski dialog. Chodziło o dobro drużyny" - tłumaczy się szkoleniowiec.

Kiedy Białek rzucił się na Jakuba Biskupa, w szatni zaległa cisza. Trener szarpał i dusił piłkarza. Zawodnik był w szoku. Zdołał tylko stwierdzić, że dla takiego szkoleniowca grać nie będzie.

"Dusiłem czy szarpałem Biskupa? Nazwijmy to 15-sekundowym spięciem, podczas którego szarpnąłem go. Poza tym to był ostry męski dialog. Chodziło mi o dobro drużyny, żeby zabrał się do roboty, bo nie wywiązywał się ze swoich zadań" - tłumaczy się Białek na łamach "Super Expressu".

Trener żali się, że media rozdmuchały całą sprawę. Kiedy szkoleniowiec jest za miękki, wszyscy mu to wyrzucają. Kiedy postąpi po męsku, tak samo. "Żadna metoda, jak widać, nie jest dobra. Najgorsze, że takie rzeczy wyszły z szatni na zewnątrz. To mnie zastanawia" - kończy Białek.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj