Andrzej Gołota na razie nie pójdzie siedzieć! Przez 30 dni na pewno będzie cieszył się wolnością. Przed sądem w Chicago polski bokser wyparł się wszystkiego. "To jakaś bzdura! Nikogo nie porwałem, ani nie molestowałem. Broń też nie jest moja i nie wiem skąd się wzięła w domu" - mówił z miną niewiniątka. Sędzia zdecyduje o jego przyszłości w ciągu czterech tygodni.
Bokser jest oskarżony o nielegalne posiadanie 12 pistoletów. Dodatkowo postawiono mu zarzut porwania i napastowania dwóch kobiet.
Jeśli zostanie uniewinniony to rozpocznie treningi i znów wróci na ring.
Najpierw prawdopodobnie 7 października zmierzy się z Da Varrylem Williamsonem. Jeżeli wygra to stanie przed kolejną szansą walki o tytuł mistrza
świata. Jego rywalem o pas federacji WBA byłby Rosjanin Nikołaj Wałujew. Pojedynek ma zorganizować słynny promotor Don King.
Gołota czterokrotnie stawał do walki o mistrzowski pas różnych federacji w wadze ciężkiej. Ani razu go nie zdobył. Po każdej kolejnej
porażce odchodził z boksu, żeby ponownie wrócić na ring.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Ignasiewicz
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
Zobacz
|
