Andrzej Gołota na razie nie pójdzie siedzieć! Przez 30 dni na pewno będzie cieszył się wolnością. Przed sądem w Chicago polski bokser wyparł się wszystkiego. "To jakaś bzdura! Nikogo nie porwałem, ani nie molestowałem. Broń też nie jest moja i nie wiem skąd się wzięła w domu" - mówił z miną niewiniątka. Sędzia zdecyduje o jego przyszłości w ciągu czterech tygodni.
Bokser jest oskarżony o nielegalne posiadanie 12 pistoletów. Dodatkowo postawiono mu zarzut porwania i napastowania dwóch kobiet.
Jeśli zostanie uniewinniony to rozpocznie treningi i znów wróci na ring.
Najpierw prawdopodobnie 7 października zmierzy się z Da Varrylem Williamsonem. Jeżeli wygra to stanie przed kolejną szansą walki o tytuł mistrza
świata. Jego rywalem o pas federacji WBA byłby Rosjanin Nikołaj Wałujew. Pojedynek ma zorganizować słynny promotor Don King.
Gołota czterokrotnie stawał do walki o mistrzowski pas różnych federacji w wadze ciężkiej. Ani razu go nie zdobył. Po każdej kolejnej
porażce odchodził z boksu, żeby ponownie wrócić na ring.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|