Sport Ecology Travel to firma, która zapewniła polskim sportowcom atrakcje w postaci karaluchów na talerzu i tym podobnych. A miało być tak pięknie. Oferta biura zapewniała
"optymalne warunki wypoczynku, leczenia i rehabilitacji". Tymczasem po powrocie do kraju, lekkoatletki opisywały pobyt w Tunezji jako "gehennę".
"Po zapoznaniu się z opinią uczestników zażądamy od biura podróży Sport Ecology Travel wyjaśnień, co do rozbieżności przedłożonej oferty, a stanem faktycznym, jaki zastali w
Tunezji. Przedstawiciele PZLA spotkali się już z mecenasem Hubertem Basińskim z kancelarii adwokackiej celem przygotowania wystąpienia do firmy" - zarzeka się sekretarz generalny PZLA
Jadwiga Ślawska-Szalewicz. Sprawa jest jasna. Niestety, wygląda na to, że ktoś nie sprawdził w jakich warunkach będą żyli sportowcy. Albo kombinował, jak tu przyoszczędzić na obozie parę
złotych.