Prowadzona przez Leo Beenhakkera piłkarska reprezentacja Polski z dnia na dzień jest coraz silniejsza. Wygrywamy z czołowymi drużynami w Europie, w piłkarskich rankingach idziemy w górę, piszą o nas włoskie, niemieckie i francuskie gazety. I pomyśleć, że jeszcze kilka tygodni temu męczyliśmy się z amatorami z Kazachstanu...
Wszystko dzięki metodom holenderskiego szkoleniowca. Dlaczego? Bo Beenhakker jest pierwszym trenerem, który wytłumaczył naszym zawodnikom, że nie są chłopcami do bicia. "To dzięki niemu uwierzyliśmy w swoje siły" - mówią zgodnie zawodnicy. I po kilku wygranych meczach boją się nas nawet gwiazdy europejskiej piłki.
Ale dobre wyniki to nie wszystko. Dzięki Beenhakkerowi zmienił się też styl gry biało-czerwonych, na który przez lata narzekali kibice. Teraz mogą być dumni z polskich zawodników. A mecz z Belgią pokazał, że nie bez powodu. Polacy w końcu nauczyli się walczyć o każdą piłkę i biegać po boisku aż do ostatniej minuty.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|