"Zacząłem słuchać trenera i to przyniosło efekty" - tłumaczył powody wysokiej formy podopieczny Pawła Słomińskiego. 21-letni zawodnik poszedł po rozum do głowy. Na
każdym treningu wykonuje sumiennie wszystkie polecenia swojego szkoleniowca. Ale jak sam przyznaje nie zawsze tak było.
"Razem pracujemy dwa lata. Na początku trudno mi było znaleźć z trenerem wspólny język. Miałem swoją filozofię trenowania i on nie był z tego zadowolony. Ale teraz zrozumiałem,
że żeby pływać naprawdę dobrze, muszę podporządkować się trenerowi i wypełniać wszystkie zadania na sto procent" - powiedział Kuczko.
Jak widać przynosi to efekt. Pływak już dwa razy poprawiał rekord Polski na dwieście metrów żabką. Najpierw podczas sierpniowych mistrzostw Europy w Budapeszcie (2.12,12). W niedzielę
dołożył do wyniku jeszcze 0,34 sekundy.
Ale Kuczko jeszcze nie powiedział ostatniego słowa. Już kombinuje, jak uszczknąć kolejne setne sekundy. Okazją będą mistrzostwa Europy na krótkim basenie. Zawody odbędą się za dwa tygodnie w Helsinkach w Finlandii. Jak dobrze pójdzie, a wszyscy na to liczymy, Kuczko obroni tytuł mistrzowski.