Ostatnie dwa mecze Rosjanie z nami wygrali. Teraz przyszła słodka chwila rewanżu. "Jeślibyśmy patrzyli tylko na pierwsze dwa sety, to Rosja powinna zwyciężyć. W siatkówce gra się jednak do trzech wygranych setów. Oni cieszyli się po dwóch, a my po pięciu" - mówi szczęśliwy Raul Lozano.
Większość zespołów, przegrywając 0:2 z silną Rosją, już by się poddała. Ale nie Polacy. "Mało kto wierzył w końcowy sukces, ale to jest właśnie to nowe oblicze polskiej
drużyny, która walczy do końca. Rosjanie za wcześnie zobaczyli siebie w półfinale. To ich zgubiło" - twierdzi Lozano.
Trener biało-czerwonych zaryzykował ze zmianami. Wprowadził na parkiet Piotra Gruszkę i Grzegorza Szymańskiego. I to był strzał w 10! "Ci, którzy weszli na boisko z ławki, byli
wspaniali, ale ci, którzy zeszli też byli dobrzy" - chwali swoich podopiecznych Lozano.
To ósme z rzędu zwycięstwo naszego zespołu. Ale argentyński szkoleniowiec naszej kadry nadal studzi emocje. "Podkreślam, nie jesteśmy faworytami do złotego medalu, ale ja jestem
optymistą" - mówi trener Polaków.
Zwycięstwo nad Rosją nasi siatkarze zadedykowali synkowi Michała Winiarskiego, który ma się narodzić lada dzień.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
