Polacy mecz zaczęli fatalnie. Na początku pierwszego seta przegrywali 3:0. Najpierw dwa razy Michał Winiarski źle przyjął zagrywkę, przez co nie mogliśmy wyprowadzić skutecznego ataku. A
po drugiej stronie siatki bezbłędnie punktował nas Semen Połtawski. Pierwszy punkt w tym meczu zdobył dla Polaków silnym atakiem Sebastian Świderski. Chwilę później Łukasz Kadziewicz
zablokował Połtawskiego i przewagę Rosjan zmniejszyliśmy do dwóch punktów (6:4). Niestety, biało-czerwoni potem znów stracili dwa punkty z rzędu i rywale odskoczyli. Rosjanie grali bardzo
pewnie. Świetnie ustawiali blok, przez który nie mogliśmy się przebić. I systematycznie powiększali swoją przewagę. Seta wygrali 25:19.
Drugi set wyglądał prawie tak samo jak pierwszy. Tylko na początku partii Polacy prowadzili wyrównaną grę. Później Rosjanie znów osiągnęli przewagę, której nie oddali już do końca
seta. W polskim zespole dobrze grał tylko Mariusz Wlazły. Jednak w pojedynkę, bez wsparcia kolegów, nie był w stanie poprowadzić drużyny do wygranej. Rosjanie kontrolowali wydarzenia na
parkiecie. Przerwy, o które poprosił Lozano, nic nie zmieniały. Rosjanie grali fantastycznie i drugi set zakończył się ich zwycięstwem 25:19.
W trzeciej partii Polacy wreszcie się przebudzili. Zaczęliśmy od mocnego uderzenia. Prowadziliśmy już 4:1. Ale po chwili był remis 4:4. W jednym ustawieniu nasz zespół stracił trzy punkty.
Na pierwszą przerwę techniczną zespoły schodziły przy stanie 8:7 dla Rosji. Po niej trener Lozano wprowadził na parkiet Grzegorza Szymańskiego. Nasz atakujący poderwał kolegów do ataku i
wyszliśmy na prowadzenie 13:11. Potem znów był remis 13:13. Trwała zacięta walka punkt za punkt. Jednak końcówka seta należała do biało-czerwonych. Polacy opanowali nerwy i wygrali
25:22.
Zwycięstwo w trzecim secie dodało pewności siebie naszym siatkarzom. I w czwartym secie zagrali fantastycznie. To był koncert w ich wykonaniu. Wreszcie przełamaliśmy niemoc w ataku. Na parkiecie szalał Gruszka, to właśnie po jego zbiciach piłka raz za razem lądowała na polu Rosjan. Rywale zaczęli popełniać sporo błędów. A my powiększaliśmy przewagę. Set atomowym atakiem zakończył Gruszka i wygraliśmy 25:20.
W piątym secie biało-czerwoni nie zwalniali tempa. Poszli za ciosem i dobili przeciwników. Graliśmy jak z nut. Świetnie broniliśmy i jeszcze lepiej atakowaliśmy. Polacy nie zmarnowali
szansy i wygrali seta 15:11 i cały mecz 3:2.
Po tym zwycięstwie podopieczni Raula Lozano awansowali do półfinału mistrzostw świata. Jutrzejszy mecz z Serbią jest już bez znaczenia.
Polska - Rosja 3:2 (19:25, 19:25, 25:22, 25:20 i 15:11)
Polska: Zagumny (1 pkt), Wlazły (12), Kadziewicz (16), Pliński (11), Świderski (4), Winiarski (8), Gacek (libero) oraz Bąkiewicz (1), Żygadło, Gruszka (7), Szymański
(16).
Rosja: Grankin, Połtawski (19), Kazakow (13), Kuleszow, Kosariew, Abramow (15), Wierbow (libero) oraz Makarow, Wołkow, Dinejkin
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
