Michał Bąkiewicz ledwo co wytrzymał napięcie podczas meczu Polski z Rosją. "Jak patrzyłem na ten mecz z boku, to myślałem, że dostanę zawału!" - przyznał po meczu Bąkiewicz. Jako rezerwowy, za dużo się nie nagrał, ale i tak zrobił, co do niego należało.
Bąkiewicz wchodził na boisko tylko w krytycznych momentach. W pierwszym i drugim secie, kiedy naszym nie szło. Na szczęście wtedy o zawale nie było mowy i przyjmujący grał jak z nut. "Na boisku byłem spokojniejszy. Tam się człowiek wyłącza i te przeogromne nerwy zostawia gdzieś na ławce" - dodał specjalista od zadań specjalnych.
Właśnie na ławce Bąkiewicz miał największe kłopoty z opanowaniem. Na szczęście po ostatnim secie, jak wszyscy, mógł już dać upust emocjom. Skakał po parkiecie jak szalony.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl