Dziennik Gazeta Prawana logo

Srebro dla Polaków. Brazylijczycy najlepsi

12 października 2007, 14:32
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Mamy srebrny medal. Polscy siatkarze nie dali rady sięgnąć po złoto. W finałowym meczu mistrzostw świata biało-czerwoni przegrali z Brazylią 0:3. Ale drugie miejsce na podium, to i tak wielki sukces naszej reprezentacji.

Przed meczem prawie wszyscy wierzyliśmy w zwycięstwo naszych siatkarzy. W ankiecie dziennika.pl aż 81,93 proc. internautów było przekonanych, że to Polacy zdobędą złoty medal. 15,77 proc. skazywało nas z góry na porażkę, a 2,99 proc. nie miało zdania.

W zwycięstwo wierzyli też podopieczni Raula Lozano. "Nie chcę być wicemistrzem, ja chcę być mistrzem! Zrobimy wszystko, żeby wygrać. Brazylijczyków można pokonać" - mówił przed meczem Sebastian Świderski, jeden z liderów naszej kadry. Ale rywale sprowadzili nas na ziemię. Nie dali nam żadnych szans. Byli dużo lepsi. I zasłużenie zdobyli mistrzostwo świata. Polakom na osłodę pozostają srebrne medale. To i tak wielki sukces dla naszej drużyny.

Pierwsze problemy pojawiły się już przed meczem. Do końca nie było wiadomo, czy zagra Piotr Gacek. Nasz libero w spotkaniu z Bułgarią skręcił nogę, ale zacisnął zęby i wyszedł na parkiet. Jednak było widać, że uraz przeszkadzał mu w grze. I tuż przed końcem pierwszej partii zmienił go Michał Bąkiewicz.

Początek meczu był dla Polaków fatalny. Pierwszy punkt zdobyli Brazylijczycy. Rywale grali na "luzie" i łatwo zdobywali punkty. Natomiast nasi siatkarze byli bardzo spięci. Chyba usztywniła ich stawka meczu. Biało-czerwoni seryjnie tracili punkty i na pierwszą przerwę techniczną schodzili przegrywając 2:8. Przewaga Brazylijczyków rosła. Przy drugiej przerwie technicznej przegrywaliśmy dziewięcioma punktami (7:16). I było jasne, że ten set jest już przegrany. Brazylijczycy w tej partii rozbili nasz zespół. Pierwszą piłkę setową mieli przy stanie 24:11. Setbol został obroniony. Jednak kłopoty polskiej drużyny trwały nadal. Gacek nie był w stanie kontynuować gry i zastąpił go Bąkiewicz. Set zakończyła zepsuta zagrywka Wlazłego. 25:12 dla Brazylii.

Druga partia zaczęła się od prowadzenia Polaków. Potem trwała walka punkt za punkt. Przy stanie 3:3 biało-czerwoni zdobyli trzy punkty z rzędu i odskoczyli rywalom. Niestety, chwilę potem stracili przewagę i był remis 7:7. Na drugą przerwę techniczną Polacy schodzili prowadząc 16:15. Ale w najważniejszym momencie seta, Brazylijczycy okazali się bezwzględni. Wykorzystali nasze błędy i wygrali 25:22.

Jesteśmy pod ścianą. Jeśli chcemy dalej walczyć o złoto, to musimy wygrać trzeci set. Ale będzie trudno. Rywale od samego początku narzucili nam swój styl gry. Cały czas kontrolowali przebieg gry. I systematycznie powiększali swoją przewagę. Najpierw prowadzili 8:6, a chwilę później już 13:9. Brazylijczycy byli pewni siebie. Grali jak natchnieni. Natomiast biało-czerwonym nic nie wychodziło. Mieliśmy kłopoty ze zdobywaniem punktów. Nie kończyliśmy ataków. Źle funkcjonował blok, a zagrywka była za słaba. W efekcie trzeciego seta przegraliśmy 17:25 i całe spotkanie 0:3.

Polska - Brazylia 0:3 (12:25, 22:25, 17:25)
Polska: Paweł Zagumny, Michał Winiarski, Sebastian Świderski, Mariusz Wlazły, Daniel Pliński, Łukasz Kadziewicz, Piotr Gacek (libero).
Brazylia: Ricardo Garcia, Giba, Dante Amaral, Andre Nascimento, Andre Heller, Gustavo Enres, Sergio Santos (libero).

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj