Przed meczem prawie wszyscy wierzyliśmy w zwycięstwo naszych siatkarzy. W ankiecie dziennika.pl aż 81,93 proc. internautów było przekonanych, że to Polacy zdobędą złoty medal. 15,77 proc. skazywało nas z góry na porażkę, a 2,99 proc. nie miało zdania.
W zwycięstwo wierzyli też podopieczni Raula Lozano. "Nie chcę być wicemistrzem, ja chcę być mistrzem! Zrobimy wszystko, żeby wygrać. Brazylijczyków można pokonać" -
mówił przed meczem Sebastian Świderski, jeden z liderów naszej kadry. Ale rywale sprowadzili nas na ziemię. Nie dali nam żadnych szans. Byli dużo lepsi. I zasłużenie zdobyli mistrzostwo
świata. Polakom na osłodę pozostają srebrne medale. To i tak wielki sukces dla naszej drużyny.
Pierwsze problemy pojawiły się już przed meczem. Do końca nie było wiadomo, czy zagra Piotr Gacek. Nasz libero w spotkaniu z Bułgarią skręcił nogę, ale zacisnął zęby i wyszedł na
parkiet. Jednak było widać, że uraz przeszkadzał mu w grze. I tuż przed końcem pierwszej partii zmienił go Michał Bąkiewicz.
Początek meczu był dla Polaków fatalny. Pierwszy punkt zdobyli Brazylijczycy. Rywale grali na "luzie" i łatwo zdobywali punkty. Natomiast nasi siatkarze byli bardzo spięci.
Chyba usztywniła ich stawka meczu. Biało-czerwoni seryjnie tracili punkty i na pierwszą przerwę techniczną schodzili przegrywając 2:8. Przewaga Brazylijczyków rosła. Przy drugiej przerwie
technicznej przegrywaliśmy dziewięcioma punktami (7:16). I było jasne, że ten set jest już przegrany. Brazylijczycy w tej partii rozbili nasz zespół. Pierwszą piłkę setową mieli przy
stanie 24:11. Setbol został obroniony. Jednak kłopoty polskiej drużyny trwały nadal. Gacek nie był w stanie kontynuować gry i zastąpił go Bąkiewicz. Set zakończyła zepsuta zagrywka
Wlazłego. 25:12 dla Brazylii.
Druga partia zaczęła się od prowadzenia Polaków. Potem trwała walka punkt za punkt. Przy stanie 3:3 biało-czerwoni zdobyli trzy punkty z rzędu i odskoczyli rywalom. Niestety, chwilę potem
stracili przewagę i był remis 7:7. Na drugą przerwę techniczną Polacy schodzili prowadząc 16:15. Ale w najważniejszym momencie seta, Brazylijczycy okazali się bezwzględni. Wykorzystali nasze
błędy i wygrali 25:22.
Jesteśmy pod ścianą. Jeśli chcemy dalej walczyć o złoto, to musimy wygrać trzeci set. Ale będzie trudno. Rywale od samego początku narzucili nam swój styl gry. Cały czas kontrolowali
przebieg gry. I systematycznie powiększali swoją przewagę. Najpierw prowadzili 8:6, a chwilę później już 13:9. Brazylijczycy byli pewni siebie. Grali jak natchnieni. Natomiast biało-czerwonym
nic nie wychodziło. Mieliśmy kłopoty ze zdobywaniem punktów. Nie kończyliśmy ataków. Źle funkcjonował blok, a zagrywka była za słaba. W efekcie trzeciego seta przegraliśmy 17:25 i całe
spotkanie 0:3.
Polska - Brazylia 0:3 (12:25, 22:25, 17:25)
Polska: Paweł Zagumny, Michał Winiarski, Sebastian Świderski, Mariusz Wlazły, Daniel Pliński, Łukasz Kadziewicz, Piotr Gacek (libero).
Brazylia: Ricardo Garcia, Giba, Dante Amaral, Andre Nascimento, Andre Heller, Gustavo Enres, Sergio Santos (libero).
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
