To był jego turniej. Paweł Zagumny podczas mistrzostw świata w Japonii pokazał, że jest w życiowej formie. Grał jak z nut. Wspaniale kierował grą swoich kolegów. W efekcie został wybrany najlepszym rozgrywającym turnieju. Oprócz prestiżowego tytułu Polak dostał czek na 50 tysięcy dolarów.
Spokojny i precyzyjny, jak nigdy wzbudzał podziw całego siatkarskiego świata. Nawet słynni bracia Grbiciowe, kilka lat temu bezlitośnie go krytykujący, teraz tylko chwalili. Ale "Guma" nie tylko świetnie rozgrywał. Jego zagrywka siała popłoch w szeregach rywali. Napsuł nią przeciwnikom wiele krwi.
Przez całe zawody grał fantastycznie. Nie zawodził i zasłużenie został wybrany najlepszym rozgrywającym turnieju. Blisko wygrania klasyfikacji na najlepszego zawodnika całych mistrzostw był inny Polak. Mariusz Wlazły znalazł się w trójce nominowanych zawodników do nagrody MVP. Ostatecznie wybrany nim został Brazylijczyk Giba.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|