Wszystko na to wskazuje, że skoki narciarskie niedługo będą bardziej podobne do siatkówki. Nie tylko dlatego że sportowcy skaczą. Chodzi o to, jak będą skakali. Coraz więcej osób mówi o potrzebie budowania skoczni w... halach. "Dla tej dyscypliny to być albo nie być" - twierdzi trener norweskich skoczków Mika Kojonkoski.
Chodzi o to, że zawody pod chmurką są coraz częściej przerywane, przekładane albo w ogóle się nie odbywają ze względu na pogodę. A to wieje, a to pada deszcz, a to nie ma śniegu i tak w kółko.
Mika Kojonkoski ma już pomysł. "Skocznie w hali to przyszłość. Dzięki temu będzie można uniezależnić się od złej pogody. Wtedy będą także jednakowe warunki dla wszystkich skoczków" - tłumaczy Kojonkoski.
Jest tylko jedno ale. Takie obiekty są szalenie drogie, więc nieprędko powstaną. Czyli jeszcze przez kilka lat skoczkowie będą się bujali ze zmiennym wiatrem i szczęściem.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl