Dziennik Gazeta Prawana logo

Piłkarz Wisły: Jestem zwariowany

12 października 2007, 14:35
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
"Z pewnością jestem zwariowany, ale nie tak bardzo, jak piszą" - mówi Nikola Mijajlović. Piłkarz Wisły za swoje wybryki być może będzie musiał sprzątać krakowskie ulice. W rozmowie z DZIENNIKIEM zdradza, że zawsze taki był. "Ale nigdy się nie zmienię, bo charakteru nie da się zmienić. Mam swój honor" - podkreśla Serb.
Jarosław Krzoska: Dlaczego ostatnio nie rozmawia pan z dziennikarzami?
Nikola Mijaljlović: Bo uważam, że pisząc o mnie, zbyt często kłamali. Kiedy grałem dobrze, wszystko było w porządku. Potem pojawiły się kłopoty i zaczęli pisać, że jestem idiotą, psychopatą, wariatem i oszołomem. Nikt nie patrzył na to, co robię na boisku. Dlatego nie będę już rozmawiał z dziennikarzami, przynajmniej w Krakowie.

A potrafi pan wytłumaczyć swoje wybryki, o których było głośno w całej Polsce?
Każdy popełnia błędy w życiu, ja też. Teraz muszę się z tego wygrzebać. Zresztą wiele faktów zostało przekręconych przez dziennikarzy.

Jedną sprawę w sądzie o pobicie studentów w pubie pan już przegrał.
I natychmiast się odwołałem.

A będzie pan sprzątał Kraków, jeśli wyrok się uprawomocni?
Nigdy. Nie martwię się na zapas. Czekam na kolejne rozprawy i wtedy będę rozmawiał z moim adwokatem o tym, co robić dalej.

Jest pan jeszcze oskarżony o ucieczkę po zatrzymaniu przez policję. W tej sprawie też jest pan niewinny?
Oczywiście. Winna jest policja. Przez pół godziny mnie trzymali, twierdząc, że przejechałem na czerwonym świetle. A to nieprawda. Najpierw długo rozmawialiśmy, a potem zaczęli mnie męczyć psychicznie. Było mi zimno. Powiedziałem im, że nie będę dłużej marzł i wsiadłem do samochodu. Wtedy zaczęło się na dobre. Chcieli koniecznie wyciągnąć mi kluczyki ze stacyjki. Ja im na to nie pozwoliłem. Chcieli mi założyć kajdanki i zaczęliśmy się szarpać. Nie wytrzymałem i uciekłem. Nie czuję się winny w całej tej sprawie.

Jak naprawdę jest Nikola Mijailović?
Z pewnością zwariowany, ale nie tak bardzo, jak piszą. Zawsze byłem taki, od dziecka. Ale nigdy się nie zmienię, bo charakteru nie da się zmienić. Mam swój honor.

W Wiśle spotkał pan już sześciu trenerów. Jak pan ich postrzega?
Nie ze wszystkimi pracowałem. Trener Engel skreślił mnie od początku. Ludzie w Wiśle mówili mi, że chcą, bym grał, a trener, że klub mnie nie chce. Potem byłem chwilę u trenera Kulawika, ale ten wyrzucił mnie do rezerw, bo nie chciałem zapłacić 10 złotych. To była kara za spóźnienie na trening ustalona przez radę drużyny. Ja nie zapłaciłem, więc Kulawik się wyrzucił mnie do drugiego zespołu.

Który z nich najbardziej nad panem pracował?
Chyba Kasperczak, ale myślę, że każdy trener dał mi coś ważnego od siebie. Każdy ma swoje plusy i minusy.

A Petrescu? To prawda, że był, jak pan, zbyt wielkim profesjonalistą?
Prawda. Chciał dużo osiągnąć. Myślę, że chciał, by było jak w Anglii, ale Wisła nie jest tak dobrze zorganizowana. Na treningach Petrescu także wiele od nas wymagał.

Dlaczego nie udało się panu przejść do FC Metz, gdzie był pan na testach?
Nie ma sensu się nad tym rozwodzić, bo to już historia. Zresztą gdybym wszystko powiedział, może znów miałbym kłopoty? Byłem na kilku treningach i na sparingu, w którym miałem grać tylko jedną połowę. Wydaje mi się, że zagrałem dobrze. Trener chciał, żebym grał dalej, a to było wbrew ustaleniom. Zdjąłem koszulkę i powiedziałem, że może sam zagrać. To pewnie zadecydowało, że nie przeszedłem do Francji. Zresztą ja nigdy niczego nie żałuję.

Jaka jest Wisła dzisiaj?
Za dużo się w klubie dzieje. Kasperczak potrafił to wszystko trzymać w garści. Potem ani Liczka, ani Petrescu, ani Okuka nie mieli dość czasu, by pewne sprawy poukładać. Za szybko się dzieje to wszystko w Wiśle. Zmieniają się prezesi, dyrektorzy. Nie ma stabilizacji.

Jak wykorzysta pan czas po operacji, którą pan niedawno przeszedł?
Wyjadę do Belgradu i tam zostanę przez całą przerwę. Zresztą nie wiem jeszcze, czy będę wiosną grał w Wiśle. Może gdzieś wyjadę, kto wie. Nikola Mijajlovic 24 lata, serbski obrońca grający w Wiśle Kraków
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj