Dziennik Gazeta Prawana logo

Beenhakker nigdy nie był w kopalni

12 października 2007, 14:36
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"Kiedy padła propozycja, żeby grać dla górników, to nie wahałem się ani chwili. Ale nigdy nie byłem w kopalni" - powiedział DZIENNIKOWI trener reprezentacji Polski Leo Beenhakker. W sobotę jego drużyna zagra charytatywny mecz z reprezentacją Śląska. Dochód zostanie przeznaczony dla rodzin ofiar tragedii w kopalni "Halemba".

"Najważniejsze to pomóc tym rodzinom i dać radość tutejszym kibicom" - powiedział Beenhakker o meczu, który 9 grudnia o godzinie 12.00 zostanie rozegrany na Stadionie Śląskim w Chorzowie. "To dla mnie dopiero trzeci albo czwarty mecz charytatywny w moim życiu, ale dobrze, że nie było ich wiele" - dodał. I przyznał, że nigdy nie był w kopalni. "Jak wygląda praca na dole widziałem tylko w telewizji" - oświadczył podczas konferencji prasowej, specjalnie przygotowanej z okazji sobotniego spotkania.

Na niej także z radością odpowiadał na pytania dotyczące młodych polskich piłkarzy, których zabrał na zgrupowanie do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Zdenerwował się tylko raz, kiedy spytano go o pojedynek trenerski z Antonim Piechniczkiem, który poprowadzi reprezentację Śląska. "To jest głupie, bezsensowne pytanie. Gramy na wielki cel. To mecz charytatywny, który ma dać trochę radości śląskim kibicom, a nie żadna rywalizacja między trenerami" - powiedział.

Wolał mówić o testowanych zawodnikach. "Mecz z drużyną Górnego Śląska będzie kolejnym sprawdzianem dla młodych piłkarzy, którzy mają stanowić zaplecze reprezentacji Polski. Będę się też uważnie przyglądał naszym rywalom, bo po prostu interesują mnie wszyscy młodzi piłkarze z polskim paszportem. Musimy pamiętać, że podczas mundialu w Niemczech mieliśmy jeden z najstarszych zespołów. Na przykład Jacek Bąk ma już 34 lata i mimo że teraz prezentuje się znakomicie, to nie utrzyma takiej formy wiecznie" - stwierdził.

Zapowiedział również, że w polskiej drużynie ponownie pojawią się debiutanci z wygranego 5:2 meczu z Emiratami. "Wśród nich jest kilku piłkarzy, na których wkrótce będę mógł liczyć" - stwierdził. I bardzo żałował, że nie ma już reprezentacji młodzieżowej. "Dziwię się, że PZPN ją zlikwidował. To, że przegrali eliminacje, nie oznacza, że ta drużyna ma przestać istnieć. Przecież ci chłopcy nie grają dla wyniku! Oni muszą przygotowywać się do gry w kadrze seniorów" - nawoływał.

Poszukiwanie nowych piłkarzy nie jest jednak jego najważniejszym zadaniem. "Stawiam to na drugim miejscu. Bo głównym celem jest dla mnie awans do Euro 2008" - powiedział. I właśnie po to, żeby dobrze przygotować zespół do kolejnych spotkań o punkty w styczniu zabierze go na zgrupowanie. "Jedziemy na południe Hiszpanii. Zabiorę tam także piłkarzy z polskiej ligi, którzy zagrają mecz towarzyski. Trzy dni później rozegramy drugie spotkanie. Już w najsilniejszym składzie" - oświadczył. Jasno dał też do zrozumienia, że przydałoby się więcej zgrupowań. "Szkoda, że nie możemy spotykać się częściej" - powiedział.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj