Podobno ma talent na miarę wielkiego Michaela Schumachera. Szefowie teamu Ferrari wierzą, że Kimi Raikkonen będzie godnym następcą Niemca w Formule 1. Jednak jedna rzecz zdecydowanie różni obu kierowców. Fin zdecydowanie częściej zagląda do kieliszka niż jego słynny kolega.
Ale to nie martwi szefa włoskiego zespołu. Jean Todt uważa, że rozrywkowy tryb życia Raikkonena nie będzie miał wpływu na wyniki teamu Ferrari. Francuz zaznaczył jednak, że Fin nie może
przesadzać ze swoimi wyskokami.
"Jeśli Kimi będzie zbyt często pojawiał się na okładkach brukowej prasy, to wyciągniemy wobec niego surowe konsekwencje" - zapewnia Todt. "Natomiast nikt nie będzie
robił afery, jeśli Fin będzie chciał od czasu do czasu wypić sobie trochę ze znajomymi" - wyjaśnia szef Ferrari.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|