Jeszcze nie został gwiazdą tenisa, a już narzeka. Bo, jak twierdzi, musi dokładać do tego sportu. Najlepszy polski tenisista Łukasz Kubot może wkrótce zgarniać spore sumy na wielkich turniejach, ale póki co przeszkadza mu, że musi pożyczać na przeloty, hotele i trenera.
"Dopiero w tym roku trochę się odkułem, ale jeszcze nie udało mi się dużo odłożyć na przyszłość. Początkowo jeździłem tylko na małe turnieje, gdzie wygrane były niskie" - powiedział Łukasz Kubot. Mimo tego nasz zawodnik zarobił w 2006 roku około 170 tysięcy dolarów. A to w porównaniu z innymi polskimi tenisistami zawrotna suma. Nie powinien więc chyba marudzić...
Tym bardziej że coraz częściej jest zapraszany na elitarne turnieje. We wrześniu z powodzeniem grał w wielkoszlemowym US Open. Awansował wtedy do 1/16 finału. A w przyszłym roku może osiągnąć jeszcze więcej. Jego kariera dopiero się rozkręca. Ciężką pracą na treningach i dobrymi wynikami może odwrócić swój los, nad którym tak się użala.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|