Przez gapiostwo Adam Małysz spóźnił się na dekorację po zawodach w Engelbergu. Nasz skoczek zajął trzecie miejsce w konkursie, ale... o tym nie wiedział i zamiast na podium, poszedł do szatni. "Źle sprawdziłem swoją pozycję na monitorze" - wyjaśnił Małysz.
"Dopiero potem dowiedziałem się, że mam wrócić na skocznię, bo przecież muszę zostać udekorowany. To była miła niespodzianka" - cieszył się najlepszy polski skoczek.
Na szczęście organizatorzy poczekali na Małysza. Dostał nagrodę i nikt nie powiedział złego słowa.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|