Za sto złotych można kupić pięć butelek wódki. Ale można je wydać na dużo szlachetniejszy cel. Na przykład na pomoc dla młodego czeskiego żużlowca - Lubosa Tomicka. Żużlowiec nie uległ ciężkiemu wypadkowi ani nie zapadł na rzadką tropikalną chorobę. Po prostu potrzebuje forsy na przygotowanie do sezonu.
Lubos Tomicek jeździ w pierwszoligowej drużynie z Ostrowa Wielkopolskiego, ale klubowa kasa świeci pustkami. Menedżer żużlowca Przemysław Nasiukiewicz wpadł na pomysł, żeby zrobić zbiórkę pieniędzy, a datki przeznaczyć na obóz przygotowawczy dla Tomicka.
Obrotny menedżer przygotował już numer konta, pod który można wysłać "stówkę" dla żużlowca. Jeżeli ludzie nie będą skąpili, wówczas Tomicek zostanie indywidualnym mistrzem świata juniorów - obiecuje Nasiukiewicz.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|