Ma pecha. Rafał Grzelak wyleciał z boiska podczas meczu Boavisty Porto ze Spartą Braga. Polak szybko zobaczył pierwszą żółtą kartę za faul. Drugą dostał za nieprzerwanie gry po gwizdku sędziego. A gry nie przerwał, bo gwizdka nie słyszał. Sędzia pozostał niewzruszony i wywalił Grzelaka z boiska.
Kolega Rafała Grzelaka z Boavisty, Przemysław Kaźmierczak, broni swojego kolegę. "Rafał nie usłyszał gwizdka, zresztą obrońca Bragi też nie przestał grać i ciągle go niemiłosiernie kopał po kostkach" - tłumaczy Kaźmierczak.
Poświęcenie Polaka i tak przyniosło efekty. Mecz zakończył się remisem 2:2. W trakcie spotkania Grzelak raz po raz dostawał oklaski od swoich kibiców, bo grał kapitalnie. Jak schodził do szatni, kibice buczeli. Ale nie na niego, a na bezdusznego sędziego.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl