Dziennik Gazeta Prawana logo

Dwaj kolejni sędziowie zatrzymani ws. "Fryzjera"

12 października 2007, 14:46
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Policjanci i prokuratorzy odcinają kolejne macki mafii sędziowskiej, która od lat rządziła polską piłką. W środę wczesnym rankiem zatrzymani zostali następni arbitrzy z gangu "Fryzjera". Robert W. z Warszawy, jeden z najbardziej znanych pierwszoligowych sędziów w Polsce, oraz Robert S., drugoligowiec z Zabrza

Kilka minut po szóstej do zabrzańskiego mieszkania Roberta S. zapukali policjanci z opolsko-wrocławskiej grupy rozpracowującej korupcję w polskim futbolu. Dwie godziny później identyczny scenariusz powtórzył się w Warszawie. Zmienił się tylko główny bohater. Policjanci przyjechali do stolicy po jednego z najbardziej znanych polskich arbitrów - Roberta W.

Obaj panowie już wczoraj trafili do Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu: S. pojawił się wczesnym przedpołudniem, zaś W. w policyjnych murach zagościł późnym popołudniem.Powód ich "wizyty" jest ten sam: przyjmowanie łapówek w zamian za sędziowanie korzystne dla wręczającego pieniądze. Kwoty, jakie brali za "odpowiednie" prowadzenie spotkań, wahały się od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych.

Robert W. powinien szczególnie dobrze dogadywać się z prokuratorami, bo sam jest z wykształcenia... prawnikiem. Nie przeszkodziło mu to jednak robić rzeczy, które z prawem mają niewiele wspólnego. Tak przynajmniej twierdzą policjanci i śledczy. W. nie zawahał się podyktować karnego Arce Gdynia w spotkaniu z KSZO Ostrowiec, w sezonie 2004/2005. Wtedy, dzięki pomocy arbitrów, klub z Trójmiasta przy pomocy sędziów awansował do ekstraklasy.

Robert W. lubił robić głośny imprezy. Po jednej miał sprawę w sądzie grodzkim. Wyznał, że zarabia 2 tysiące złotych miesięcznie za sędziowanie. Wtedy prokuratury nie zainteresowało, skąd zatem W. ma pieniądze na luksusowe mieszkanie na strzeżonym osiedlu w Warszawie i drogi samochód. Teraz na pewno mu się dokładnie przyjrzą.

Natomiast Robert S. z Zabrza to znany sędzia drugoligowy. Był bliskim współpracownikiem byłego szefa arbitrów na Górnym Śląsku Mariana D., który już dwukrotnie był zatrzymywany w sprawie korupcji i samego Ryszarda F. ps. Fryzjer, uważanego za ojca chrzestnego polskiej mafii sędziowskiej. S. podyktował karnego Arce w sezonie 2004/2005, gdy w "cudowny" sposób klub z Gdyni awansował do ekstraklasy. "Jedenastkę" odgwizdał w spotkaniu przeciwko Koronie Kielce.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj