Ma 162 centymetry i nie boi się wkroczyć między dwumetrowych dryblasów. Karina Kamińska jest pierwszą sędziną w Polskiej Lidze Koszykówki. Zawodnicy już się do niej przyzwyczaili i czują respekt. Jak powie pani sędzia, tak trzeba robić. Nie ma przebacz.
Chociaż czasem zdarzają się niesforni koszykarze, pani sędzia umie sobie z nimi radzić. "Raz miałam spięcie z jednym takim. Kłócił się, awanturował, więc musiałam wyrzucić go z boiska. Zresztą każdy sędzia by tak postąpił" - mówi z dumą Karina Kamińska.
Według niej uganianie się za dwumetrowcami nie jest szczególnie trudne. "W ekstralidze są lepsi koszykarze, więc popełniają mniej błędów. Ale gra jest szybsza, trzeba więc szybciej oceniać, czy faul był, czy go nie było. Na szczęście po meczach komisarze mówią, że poszło mi bardzo dobrze" - cieszy się sędzina.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl