Po raz pierwszy od dłuższego czasu Czerkawski będzie mógł spędzić święta w Polsce. "Strasznie się z tego powodu cieszę. Z rodziną i najbliższymi przyjaciółmi będziemy świętowali w Krynicy. To będzie wymarzona gwiazdka" - uważa hokeista.
Gwiazdka to najważniejszy moment dla dzieci. Bo przecież są prezenty. A co mały Mariuszek znajdował pod choinką? "Raz dostałem... łyżwy. Tak bardzo się nimi cieszyłem, że nie mogłem doczekać się następnego dnia, żeby je w końcu założyć. Na drugi dzień odśnieżyłem dziadkowi połowę podwórka i w końcu mogłem zrobić z nich użytek" - chwali się Czerkawski.
Ale potem podobno te łyżwy wychodziły rodzicom bokiem. "Tak, czasem na mnie krzyczeli, bo kiedy biegałem z kijem po przedpokoju, niszczyłem krążkiem wszystkie kontakty w domu" - przyznaje ze skruchą.
Jednak sylwestra nie spędzi w domu, bo musi wracać do Szwajcarii. "Ciągle nie mogę się doczekać wymarzonego sylwestra. Nieraz spędzałem go w pociągu, autokarze, a nawet samolocie. Za to jak skończę karierę, to na pewno zorganizuję sobie wspaniałego sylwestra. Tylko w gronie najbliższych" - twierdzi Czerkawski.
No bo przecież po to są święta. Żeby być z bliskimi...