Mirosław Szymkowiak nie chce już grać w tureckim Tranbzonsporze. Piłkarz ma dość kibiców, którzy mszczą się na zawodnikach za każdą porażkę zespołu. Poza tym ostatnio klub chciał wysłać Szymkowiaka do koszar. A to dlatego, że... nie ma żony.
Szymkowiak ma już Trabzonsporu po dziurki w nosie. "Po zwycięstwach jesteśmy hołubieni, ale kiedy przegramy, kibice potrafią w nas rzucać kamieniami. Nie mówię już o tym, że po porażce w mieście nie można się pokazać, bo to grozi linczem" - opowiada Szymek.
Jego drużynie ostatnio nie idzie, więc Polak nie pokazuje się w miejscach publicznych. "Moje życie sprowadza się do schematu: mieszkanie - samochód - klub" - żali się Szymkowiak.
Polak chce jak najszybciej odejść z Trabzonsporu. "Już najwyższy czas zmienić otoczenie" - mówi reprezentant Polski. Ale z tym może być kłopot. W klubie nie może się załapać do składu, a Turcy chcą za niego 2 miliony euro.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl