Jest to jego odpowiedź na plany ukraińskich oligarchów, Rinata Ahmetowa i Hryhorija Surkisa, którzy wpadli na pomysł żeby połączyć ekstraklasę ukraińską z rosyjską. "Jestem temu przeciwny!" - mówi Dyminskij. "Nie wydaję mi się, żeby po czymś takim nasze kluby dostały więcej pieniędzy niż obecnie. Uważam, że lepiej byłoby połączyć ligę ukraińską z polską" - twierdzi prezes Karpat.
Dlaczego? "Żeby liczyć się w lidze rosyjskiej musielibyśmy mieć budżet w wysokości 30 mln dolarów. Czy nas na to stać? W Polsce budżety są niższe i każdy klub dostaje co sezon od telewizji Canal+ milion dolarów" - tłumaczy Dyminskij.
Ale do takiej fuzji raczej nie dojdzie. "Niestety, muszę zmartwić prezesa Karpat. Nie ma możliwości, żeby jego klub zagrał w Orange Ekstraklasie. FIFA i UEFA nigdy się nie zgodzą na to, żeby w naszej lidze grał klub z zagranicy. Nie ma także mowy o połączeniu ekstraklasy polskiej z ukraińską. Przynajmniej nie w strukturach UEFA" - mówi DZIENNIKOWI szef departamentu rozgrywek Ekstraklasy SA, Marcin Stefański.
W Europie jest tylko jeden przypadek, kiedy klub gra w rozgrywkach w innym kraju. Fiński zespół, gdzieś tam na odległej północy Europy, dostał zgodę na grę w rozgrywkach ligi rosyjskiej. Ale jest to piłka raczej amatorska i grają tam pod warunkiem, że nie awansują wyżej. Więcej w DZIENNIKU.