Dziennik Gazeta Prawana logo

Nowy prezes Wisły Kraków: Chcę ewolucyjnych zmian

12 października 2007, 14:59
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Mariusz Heller ma zaledwie 30 lat, a już został prezesem jednego z największych polskich klubów, Wisły Kraków. Heller nie boi się presji. Chce prowadzić klub spokojnie. Ma być rozwój, ale nie rewolucja. "Chcę ewolucyjnych zmian" - mówi nowy prezes Wisły.
Wisła w ciągu ostatnich dwóch lat miała pięciu prezesów. To nie jest dla Pana sygnał ostrzegawczy?
Nie przeraża mnie to. Mam określone zadania do wykonania i podjąłem się je wykonać. Póki co korzystam ze wsparcia, jakiego udziela mi otoczenie, więc nie widzę powodu, dla którego ta misja miałaby się nie udać.

Czas, gdy współpracował Pan z klubem w minionym roku, ułatwił tę decyzję?
To był kluczowy element przy podjęciu tej decyzji. Gdybym nie współpracował i nie widział sposobu, w jaki Wisła funkcjonuje, tej misji z całą pewnością bym się nie podjął. Fakt, że się zdecydowałem, oznacza, że widzę możliwość zmiany czegoś w klubie, poprawienia pewnych rzeczy i przeprowadzenia głębokich, gruntowanych, ale ewolucyjnych, a nie rewolucyjnych zmian w klubie.

Na spotkaniu z dziennikarzami usłyszeliśmy, że dla Pana bardzo ważne jest znalezienie dyrektora sportowego. Równocześnie mówił Pan, że rozmowy transferowe mogą się dziś toczyć bez jego obecności. Nie ma w tym sprzeczności?
Nie ma. Dyrektor sportowy jest bardzo ważną postacią w sportowej spółce akcyjnej, ale z drugiej strony duża część negocjacji dotyczących ewentualnego wcześniejszego rozstania z niektórymi zawodnikami może toczyć się bez jego obecności. Chcemy, by dyrektorem był ktoś, kto będzie miał szerokie kontakty międzynarodowe, rozeznanie rynku piłkarskiego. A poza tym nieobecność dyrektora sportowego nie oznacza, że w spółce nie ma osób, które na tych elementach się znają.

Czy taką osobą powinien być ktoś ze środowiska piłkarskiego w Polsce? A może Polak z zagranicy?
Czy to będzie Polak z Polski czy mieszkający poza krajem, czy w ogóle ktoś z zagranicy nie ma szczególnego znaczenia. To musi być osoba z szeroko rozumianego środowiska piłkarskiego. Proszę wybaczyć, ale o prowadzonych rozmowach i personaliach nie mogę mówić.

Najważniejszym Pana zadaniem ma być nie tylko uporządkowanie spraw w spółce, ale także renegocjacja kontraktów z niektórymi zawodnikami. Jako prawnik wie Pan doskonale, że jeśli nie będzie dobrej woli z drugiej strony, nic z tego nie wyjdzie.
Mam oczywiście tego pełną świadomość i dlatego liczę właśnie na współpracę tej drugiej strony. Wiem także, że jeśli napotkamy na wyjątkowo nieprzejednaną postawę, to mamy ograniczone możliwości manewru. Przepisy związkowe są w tej kwestii zupełnie jasne. Podejmiemy jednak rozmowy i mam nadzieję, że spotkają się one ze zrozumieniem także ze strony piłkarzy.

Głośno ostatnio było o transferze Pawła Brożka do Nancy. Sfinalizowaliście te rozmowy?
Do zakończenia tych rozmów pozostało jeszcze sporo kwestii do wyjaśnienia. Absolutnie nie mogę więc powiedzieć, że jesteśmy w przededniu ich finalizacji. Nawet jeśli będą one długo trwały, jesteśmy zdeterminowani, żeby to były nasze twarde warunki. Paweł jest dla nas bardzo ważnym piłkarzem i nie oddamy go na warunkach, które nie będą nas satysfakcjonowały.

Co chciałby Pan najszybciej zmienić w klubie?
Najszybciej chciałbym zmienić z całą pewnością procedury dotyczące kontaktowania z menedżerami. Chciałbym, by kontakty Wisły Kraków z menedżerami były jasne i czytelne. By nie pozostawiały żadnych wątpliwości. Myślę także o wprowadzeniu ładu korporacyjnego, budowaniu silnej organizacyjnie Wisły. Elementem, na którym będzie nam także zależało, będzie podjęcie wysiłku w kierunku zbudowania bazy treningowo-szkoleniowej.

Nie demonizuje Pan trochę roli menedżerów, rozdmuchanej przez niektóre media? Ich kontakty z klubami są normalne w całym świecie.
W dużej części ma Pan rację. Niemniej nie udało się Wiśle uniknąć sytuacji, które w kontaktach z menedżerami nie powinny mieć miejsca. Nie mówię tu, że przestaniemy współpracować z menedżerami, bo to byłoby na rynku piłkarskim absolutnym samobójstwem. Ten rynek bez nich nie działa, mam tego pełną świadomość. Ale chcielibyśmy, żeby funkcjonował tu uczciwy, czysty układ.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj