Andrzej Gołota to ambitny sportowiec. Ciągle ma coś do udowodnienia. Wiadomo już, że będzie walczył 17 marca podczas gali w Paryżu. Jeszcze tylko nie wiadomo z kim. Organizatorzy najpewniej przygotują mu jakiegoś łatwiejszego rywala. Takiego "na przetarcie".
Bo ostatni poważny pojedynek polskiego pięściarza zakończył się kompromitującą porażką z Lamonem Brewsterem. Marzenia o tytuł mistrza świata federacji WBO prysły jak bańka mydlana po zaledwie 53 sekundach.
Teraz Gołota nie chce popełnić błędu i walczyć od razu z wymagającym rywalem. Dlatego zmierzy się z jakimś słabeuszem. Takim w sam raz, żeby go szybko znokautować i udowodnić wszystkim, że za wcześnie go skreślili.
Jeżeli te plany wypalą, to wówczas pod koniec maja, Gołota może stanąć do pojedynku z Mikiem Mollo. To dość wysoko notowany bokser, ale w zasięgu Gołoty. A jeśli i jego pokona, to jak informuje "Super Express", Polak może walczyć z samym Nikołajem Wałujewem. Gigantyczny Rosjanin jest mistrzem świata federacji WBA.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|