Dziennik Gazeta Prawana logo

Sportowcy lubią się czasem dziwnie przebrać

12 października 2007, 15:45
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Sportowcy podczas zawodów muszą być skupieni, bo przecież walczą o zwycięstwa i rekordy, ale potrafią też w oryginalny sposób rozładować napięcie. Na przykład przebierając się w fikuśne stroje. Dziennik.pl przedstawia sportowych przebierańców z aren i stadionów.

Prym w tej dyscyplinie wiódł słynny włoski kolarz, Mario Cipollini. Super Mario uwielbiał się przebierać. Jego najsłynniejsze stroje to zebra, tygrys, a zwłaszcza trykot i spodenki z zaznaczonymi mięśniami. Za ten ostatni musiał nawet zapłacić karę prawie 4 tysiące dolarów, bo strój był nieregulaminowy. Ale Cippolini się tym nie przejął. Sprzedał swoje "mięśnie" na aukcji i zarobił ponad 43 tysiące dolarów.

W 2002 roku podczas dnia przerwy w Tour de France on i jego koledzy z drużyny Saeco paradowali w strojach starożytnych Rzymian. Chcieli w ten sposób uczcić urodziny Juliusza Cezara. W swoim ostatnim wyścigu Giro D'Italia, Cippolini pożegnał się z kibicami jeżdżąc w odblaskowym różowym stroju. Tak go zainspirował, że podczas jednego z wywiadów stwierdził, że gdyby nie był kolarzem, to na pewno... grałby w filmach porno. A tam już pewnie nosiłby mniej garderoby.

W obcisłych strojach siłą rzeczy występują pływacy. Ale nie każdy ma nudne jednokolorowe kąpielówki. Włoski pływak Massi Rosolino w 2004 roku zaskoczył wszystkich pokazując się na basenie w stroju z namalowanymi rybimi łuskami. Żeby było wiadomo, że czuje się w wodzie jak ryba.

Włosi w ogóle uwielbiają się przebierać. Kibice kochają Valentino Rossiego nie tylko za to, że kapitalnie jeździ motorem, ale także za poczucie humoru i śmieszne stroje. W czerwcu 2005 roku Rossi wygrał Grand Prix Włoch i na podium wyskoczył w czapce jaką noszą studenci po otrzymaniu dyplomu. Uznał, że to świetny pomysł, bo tydzień wcześniej dostał dyplom honoris causa uniwersytetu Urbino.

Stosownie do okazji potrafią też się ubrać piłkarze Werderu Brema. 31 grudnia 2003 roku przyszło im grać mecz ligowy z Hansą Rostock. Gracze wybiegli na boisko w strojach... świętych Mikołajów. Późniejsi mistrzowie Niemiec sprawili swoim kibicom miły prezent i wygrali 3:0.

W niecodziennym stroju paradował ostatnio bramkarz Chelsea Londyn, Petr Cech - występował w kasku. Ale on akurat musiał w nim grać, bo wcześniej miał uraz czaszki i gdyby dostał piłką, to mógłby się odnowić. Swoją głowę chronił również koszykarz Miami Heat Alonzo Mourning. Swego czasu grał ze złamaną kością policzkową i dlatego musiał występować w specjalnej masce.

Znany golfista, Fred Funk natomiast woli... spódniczki. Podczas turnieju Merrill Lynch w 2005 roku zawodnik paradował po polu golfowym w kusej sukieneczce. Funk przebrał się po tym jak przegrał na trzecim dołku ze szwedzką golfistką, Anniką Sorenstam.

Ale najwięcej do powiedzenia w sprawach oryginalnej mody mają amatorscy biegacze podczas maratonu nowojorskiego. Co roku ulice zapełniają się supermanami, Elvisami, trupami, nurkami i innymi. Bo sport jest nie tylko po to, żeby walczyć o wyniki, ale też po to, żeby się dobrze bawić.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj