Szedł jak burza aż do finału. W nim trafił na lepszego od siebie. Sławomir Mocek zajął drugie miejsce w turnieju Pucharu Świata florecistów w Bonn. W decydującym pojedynku przegrał z Chińczykiem Sheng Lei 8:15.
W tym roku Mocek już po raz drugi stanął na podium pucharowych zawodów. Wcześniej był trzeci w Paryżu, a w La Coruni znalazł się na piątej pozycji.
W drodze do finału 30-letni florecista pokonał pięciu rywali, w tym m.in. w półfinale aktualnego wicemistrza świata, trzeciego w rankingu światowym Włocha Andreę Baldiniego 15:10.
W finałowym pojedynku z osiem lat młodszym rywalem wyrównana walka trwała do stanu 4:4, a potem Chińczyk systematycznie zyskiwał przewagę i ostatecznie wygrał 15:8.
Wynik finału:
Sheng Lei (Chiny) - Sławomir Mocek (Polska) 15:8
Klasyfikacja końcowa:
1. Sheng Lei (Chiny)
2. Sławomir Mocek (Polska)
3. Andrea Baldini (Włochy)
Miejsca pozostałych Polaków:
19. Michał Majewski
20. Andrzej Witkowski
25. Marcin Zawada
56. Radosław Glonek
62. Wojciech Szuchnicki
80. Paweł Szumielewicz
86. Tomasz Ciepły
107. Paweł Kawiecki
W drodze do finału 30-letni florecista pokonał pięciu rywali, w tym m.in. w półfinale aktualnego wicemistrza świata, trzeciego w rankingu światowym Włocha Andreę Baldiniego 15:10.
W finałowym pojedynku z osiem lat młodszym rywalem wyrównana walka trwała do stanu 4:4, a potem Chińczyk systematycznie zyskiwał przewagę i ostatecznie wygrał 15:8.
Wynik finału:
Sheng Lei (Chiny) - Sławomir Mocek (Polska) 15:8
Klasyfikacja końcowa:
1. Sheng Lei (Chiny)
2. Sławomir Mocek (Polska)
3. Andrea Baldini (Włochy)
Miejsca pozostałych Polaków:
19. Michał Majewski
20. Andrzej Witkowski
25. Marcin Zawada
56. Radosław Glonek
62. Wojciech Szuchnicki
80. Paweł Szumielewicz
86. Tomasz Ciepły
107. Paweł Kawiecki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Ignasiewicz
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
Zobacz
|