Był wspaniałym pięściarzem i wielkim mistrzem. Teraz o walce w ringu już nie myśli. Dariusz Michalczewski woli spokojnie żyć na sportowej emeryturze. Jak zapewnia, za nic nie wróci do boksowania. "Nawet gdyby ktoś dawał mi 10 milionów dolarów, to i tak nie zmienię swojej decyzji" - twierdzi "Tygrys".
Michalczewski na emeryturze jest od dwóch lat. Były mistrz świata ani myśli pójść w ślady innych, słynnych bokserów, którzy po zakończeniu kariery decydowali
się na powrót do ringu. "Mam dość nerwów. To już nie dla mnie. Wolę spokojne życie z dala od boksu" - przekonuje "Tygrys".
Bokser zaklina się, że swojej decyzji nie zmieni za żadne skarby. "Pieniądze to nie wszystko. Dlatego nawet gdyby ktoś dawał mi za kolejną walkę 10 milionów dolarów, to grzecznie bym odmówił" - zapewnia Michalczewski.
Bokser zaklina się, że swojej decyzji nie zmieni za żadne skarby. "Pieniądze to nie wszystko. Dlatego nawet gdyby ktoś dawał mi za kolejną walkę 10 milionów dolarów, to grzecznie bym odmówił" - zapewnia Michalczewski.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|