Był wspaniałym pięściarzem i wielkim mistrzem. Teraz o walce w ringu już nie myśli. Dariusz Michalczewski woli spokojnie żyć na sportowej emeryturze. Jak zapewnia, za nic nie wróci do boksowania. "Nawet gdyby ktoś dawał mi 10 milionów dolarów, to i tak nie zmienię swojej decyzji" - twierdzi "Tygrys".
Michalczewski na emeryturze jest od dwóch lat. Były mistrz świata ani myśli pójść w ślady innych, słynnych bokserów, którzy po zakończeniu kariery decydowali
się na powrót do ringu. "Mam dość nerwów. To już nie dla mnie. Wolę spokojne życie z dala od boksu" - przekonuje "Tygrys".
Bokser zaklina się, że swojej decyzji nie zmieni za żadne skarby. "Pieniądze to nie wszystko. Dlatego nawet gdyby ktoś dawał mi za kolejną walkę 10 milionów dolarów, to grzecznie bym odmówił" - zapewnia Michalczewski.
Bokser zaklina się, że swojej decyzji nie zmieni za żadne skarby. "Pieniądze to nie wszystko. Dlatego nawet gdyby ktoś dawał mi za kolejną walkę 10 milionów dolarów, to grzecznie bym odmówił" - zapewnia Michalczewski.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Ignasiewicz
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
Zobacz
|
