Ukraiński bokser Witalij Kliczko skończył z dotychczasowym zajęciem, czyli... z polityką. Dzięki temu były mistrz świata już we wrześniu wróci na ring. Wtedy pięściarz ze wschodu Europy zmierzy się w Monachium z Amerykaninem Jameelem McCline'm.
Według fachowców faworytem pojedynku na pewno jest Kliczko. W swojej karierze Ukrainiec był już mistrzem świata wagi ciężkiej organizacji WBC. Jednak w 2003 roku - po udanej obronie tytułu najlepszego na świecie - Witalij skończył karierę.
Wszystko przez kolana. Ciężkie treningi fizyczne na tyle osłabiły nogi pięściarza, że cały czas czuł ból. Od tego momentu Kliczko zaangażował się w politykę. Popierał prezydenta Ukrainy Władimira Juszczenkę podczas "pomarańczowej rewolucji" - a sam wystartował w wyborach na burmistrza Kijowa.
Na szczęście dla kibiców boksu Witalij przegrał starania o fotel zarządcy ukraińskiej stolicy. Teraz Kliczko wróci na ring. Mimo 36 lat wciąż jest w formie i zamierza pokazać, na co go stać.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane