Brytyjska prasa pisze, że skłócony z trenerem Arsenem Wengerem Niemiec zamierza opuścić londyński klub przed 31 sierpnia - tego dnia zamyka się okienko transferowe. Lehmann wściekł się na Francuza, bo ten nie zabrał go na mecz z Manchesterem City. Ta decyzja to kara za fatalną formę, jaką prezentował doświadczony bramkarz w spotkaniach z Fulham i Blackburn - w każdym z nich zawalił po golu.

Reklama

"Nie można odsuwać człowieka od składu po kilku wpadkach, czuje się oszukany" - miał krzyczeć podczas rozmowy w klubowym budynku Lehmann. Słynący z opanowania Wenger nie wchodził z nim w dyskusję. Po prostu obrócił się na pięcie i wyszedł z pokoju.

W ten sposób przebieg zdarzeń opisuje "Daily Star". Nawet jeśli gazeta trochę koloryzuje, to i tak nie zmienia to jednego - czas Niemca w angielskim klubie dobiega końca. Jeżeli 38-letni już Lehmann nie zdąży zmienić pracodawcy teraz, zapewne zrobi to zimą. Tak czy owak pierwszym bramkarzem Arsenalu powinien być w tej chwili Almunia - zawodnik, który popełnia sporo błędów. Dwie największe wpadki zaliczył w zeszłorocznym finale Ligi Mistrzów. Arsenal przegrał z Barceloną 1:2, a Hiszpan przepuścił niegroźne strzały Samuela Eto’o i Juliano Bellettiego - pisze DZIENNIK.

Jeżeli Almunii nadal będą zdarzać się wahania formy, zastąpić może go tylko jedna osoba - Łukasz Fabiański. "Na pewno prędzej czy później dam Lukasowi szansę" - mówił w lipcu Wenger. Pewnie nie spodziewał się wówczas, że czas młodego chłopaka z Polski może nadejść tak szybko.