Po dwie bramki dla gospodarzy strzelili Danny Briere oraz James Van Riemsdyk. Czterema asystami popisał się natomiast Kimmo Timonen.

Reklama

Szalę zwycięstwa na korzyść gości przechylił w przedostatniej minucie spotkania Andrew Ladd.

http://www.youtube.com/watch?v=yV-NCpXEqm8

W sumie na listę strzelców wpisało się piętnastu zawodników. W pozostałych dziesięciu czwartkowych meczach padło 59 bramek.

Skończyła się najdłuższa, bo licząca siedem wygranych seria liderów Southeast Division, hokeistów Washington Capitals. Stołeczni musieli uznać wyższość na wyjeździe Edmonton Oilers 2:1. Wynik ustalony został w 33. minucie, kiedy do bramki Capitals trafił Jordan Eberle. Sukces gospodarze zawdzięczają także bramkarzowi Nikołajowi Chabibulinowi, który interweniował skutecznie 34 razy.

Nie popisali się w czwartkowy wieczór zdobywcy Pucharu Stanleya w poprzednim sezonie zawodnicy Boston Bruins przegrywając u siebie w TD Banknorth Garden z Montreal Canadiens 1:2. Gospodarzy pogrążył w 51 minucie Tomas Plekanec. "Niedźwiadki" w dziewięciu spotkaniach zdołały wygrać zaledwie trzy razy i okupują ostatnie miejsce w Northeast Division.

W jedynym meczu, którego losy rozstrzygnęły się w karnych Pittsburgh Penguins przegrali przed własną publicznością z New York Islanders 2:3, a decydującego gola zdobył Jewgienij Małkin.

Po dwie bramki strzelili w czwartkowej kolejce Mike Fisher, gdy jego Nashville Predators pokonali u siebie Tampa Bay Lightning 5:3 oraz Wiaczesław Wojnow z Los Angeles Kings w wygranym wyjazdowym meczu z Dallas Stars, w identycznym stosunku 5:3. To pierwsze trafienia 21-letniego, urodzonego w Czelabińsku Rosjanina w jego występach na lodowiskach NHL. Predators odnieśli pierwsze zwycięstwo w dotychczasowych czterech przed własną publicznością, a ich sukces przerwał serię trzech wygranych hokeistów z Florydy.