Dziennik Gazeta Prawana logo

Grosicki sam się nie wyleczy

22 listopada 2007, 00:31
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Wczoraj opublikowaliśmy "spowiedź" Kamila Grosickiego, uzależnionego od hazardu piłkarza warszawskiej Legii. Zadłużony po uszy zawodnik zdecydował się na kurację dla uzależnionych. "Kamil sam nie wyleczy się z nałogu. Najważniejsze, że chce walczyć z chorobą" - chwali decyzję legionisty trener Jan Urban na łamach "Faktu".

"Kamil zaglądał do kasyn jeszcze przed transferem do Legii. Nie wiedzieliśmy jednak, że to dla niego aż tak poważny problem. Braliśmy pod uwagę głównie to, że ma wielki talent i rysowała się przed nim wielka piłkarska przyszłość" - przyznaje szkoleniowiec legionistów.

Kiedy tylko Urban zorientował się, że jeden z jego zawodników jest uzależniony od ruletki i całe noce spędza w warszawskich kasynach, zareagował natychmiast. "Ściągnąłem Kamila bliżej siebie, zamieszkał blisko mnie, w tym samym osiedlu" - wspomina Urban.

Ale jego pomoc na niewiele się zdała. "<Groszek> często wpadał do mojego mieszkania, żeby porozmawiać. Gołym okiem widać było jednak, że myślami jest gdzie indziej. Był w dołku. Myślał o pieniądzach, które przegrał i kombinował, jak odbić się od dna" - dodaje trener Legii.

Urban dodaje, że umieszczenie piłkarza w jednym mieszkaniu razem z ojcem okazało się kompletnym niewypałem. "Młodym ludziom różnie się z rodzicami układa. Nie można dziewiętnastoletniego chłopaka pilnować cały czas, żeby nigdzie nie wychodził" - mówi szkoleniowiec.

Grosicki korzystał już z pomocy psychologa, ale ani trochę nie pomogło mu to w leczeniu uzależnienia. "Psycholog to było dla <Groszka> zdecydowanie za mało. Musieliśmy mu pomóc, bo mógł zniszczyć sobie nie tylko karierę, ale i całe życie" - dodaje Urban.

Jedynym ratunkiem dla utalentowanego pomocnika okazała się terapia w zamkniętym ośrodku na Mazurach, z dala od kasyn, nocnych klubów i pokus stolicy.

"<Groszek> zachowywał się jak narkoman albo alkoholik. Jeden mówi, że nie pije, drugi, że nie bierze, a narkotyki po prostu gdzieś ukrywa, bo trudno mu się do tego przyznać. Z Kamilem było tak samo. Mówił, że nigdzie nie chodzi, a do klubu dzwonili ludzie, którzy widzieli go na mieście. Kamil wymaga niestety leczenia, dlatego wyjechał na kilka tygodni z Warszawy" - tłumaczy Urban.

Grosicki ma skomplikowany charakter i długi sięgające kilkuset tysięcy złotych, a mimo to Urban nie traci nadziei, że Legia jeszcze będzie mieć pożytek z piłkarza młodzieżowej reprezentacji Polski.

"Przecież to tylko dziewiętnastoletni chłopak, ma prawo popełniać życiowe błędy. Oby tylko wyciągnął z nich odpowiednie wnioski. Niech udowodni, że ma silną wolę i zależy mu na powrocie do normalnego życia!" - apeluje Urban

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj