Gwiazdą to za dużo powiedziane. Poza tym jest tutaj kilku chłopaków, którzy ocierali się już o reprezentację, albo zaliczyli w niej nawet parę występów. Jeżeli chodzi o mnie to jest moje
trzecie zgrupowanie. Nie będę jednak ukrywał, że czuję się tutaj coraz pewniej. Pomógł mi dobry występ w Belgradzie w meczu z Serbią, gdzie zagrałem przyzwoicie i udowodniłem, że mogę
być tej drużynie przydatny.
Jest w tym dużo racji. Trener ma bardzo specyficzne podejście do treningu. Często przerywa zajęcia tylko po to, żeby wytłumaczyć któremuś z nas, jakie popełnia błędy.
Oczywiście. Ostre słowa dobrze działają na piłkarzy. Szczególnie te wypowiadane przez kogoś takiego jak nasz szkoleniowiec. Widać jak wielki ma wśród nas szacunek, więc nawet jeśli to są
mocne słowa, to tylko jeszcze bardziej nas mobilizują.
W Górniku spełniam podobną rolę jak Maciek Żurawski w reprezentacji Polski. Jestem takim napastnikiem, który gra trochę z tyłu, za plecami tego najbardzeij wysuniętego. W tym się najlepiej
czuję.
Nie wiem, ale niewykluczone, że tak będzie. Chciałbym bardzo żeby tak się stało.
Do pewnego stopnia tak. Mam taki charakter, że takie rzeczy nie wpływają niekorzystnie na moją psychikę. Wręcz przeciwnie, mam jeszcze większą motywację do tego, żeby udowodnić, że te
wątpliwości są niesłuszne. Swoim występem w Belgradzie przekonałem do siebie tych, co we mnie wątpili. I potem czytałem pochlebne opinie tych samych ludzi, co wcześniej mnie w jakiś sposób
przekreślali.
Na pewno. Gra u nas wielu dobrych zawodników I jest od kogo się uczyć. Chociażby od Jurka Brzęczka w Górniku. Nie tylko zresztą jeśli chodzi o czysto boiskowe umiejętności, ale także
mądrości życiowej. Ostatnio jednak zastanawiałem się, czy jestem już gotów do gry w zachodnim klubie. To kusząca perspektywa, ale ja podchodzę do tego spokojnie. Rozmawiałem na ten temat
właśnie z Brzęczkiem i on mi powiedział, żebym nie zaprzątał tym sobie glowy tylko grał jak najlepiej w Górniku i czekał na propozycję godną rozważenia. Nie można się napalać.
Najpierw trzeba wyrobić sobie odpowiednią markę.
Pochodzę z Warmii I Mazur, więc od czasu do czasu lubię sobie wyskoczy nad jeziorko, złowić rybkę. Nigdy niczego wielkiego jeszcze nie złapałem. Poza jakimiś płotkami, trafił mi się
kiedyś leszcz. To już taka trochę większa rybka. Poza tym parę miesięcy temu kupiliśmy sobie z narzeczoną psa rasy labrador. Dużo czasu pochalania nam także opieka i zabawa z naszym
zwierzakiem.
Zupełnie normalnie, nie zauważyłem żadnych zmian w naszych relacjach. Kiedy wróciłem z meczu w Belgradzie wycałowała mnie jak zawsze po każdym dobrym meczu który rozegram. Jestem takim
typem, że jak wiem, iż zagrałem słabo to wstyd mi spojrzeć jej w oczy. Wtedy wolę się wyciszyć.
Cieszą się bardzo z moich sukcesów. Zresztą cała moja rodzinna miejscowość Barczewo żyje moimi sukcesami. Jak jadę do rodziców, to zaczepiają mnie praktycznie wszyscy sąsiedzi. Rozumiem
ich, bo ja kiedyś też mialem swoich idoli i oddałbym dużo, żeby chwilę z nimi porozmawiać. Czasami padają różne pytania np. "<Ile tak naprawdę zarabiasz?> Uśmiecham
się tylko i grzecznie odpowiadam, że o czym jak o czym, ale o pieniążkach to nie będziemy rozmawiać.