Tomasz Adamek już w sobotę wraca na ring. Tym razem nasz były mistrz świata zmierzy się w niemieckim Bielefeld z Josipiem Jalusiciem. O takich bokserach jak Chorwat mówi się, że to kelnerzy. Są tylko po to, żeby dać się obić lepszym.
Jalusić stoczył na zawodowym ringu 17 pojedynków. Wygrał zaledwie 8. Trudno się spodziewać, żeby zagroził naszemu Tomaszowi Adamkowi. "To taka walka, którą trzeba przeboksować, żeby nie wyjść z wprawy. Chcę się trochę przypomnieć w Europie, żeby moje nazwisko nie zardzewiało" - tłumaczy "Super Expressowi" Polak.
Walką wieczoru będzie pojedynek o tytuł mistrza świata wagi junior ciężkiej federacji IBF. Pasa będzie bronił Steve Cunningham. Ten sam, który odebrał go Krzysztofowi "Diablo" Włodarczykowi. Amerykanin zmierzy się z Marco Huckiem. "Diablo" chce się zmierzyć ze zwycięzcą.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|