Dobrze, że tego nie zrobił. Leo Beenhakker był już podobno o krok od zrezygnowania z prowadzenia reprezentacji Polski. Co go tak zdenerwowało? Słowa Jana Tomaszewskiego o tym, że Holendra powinno się deportować.
Beenhakker bardzo się tym przejął. "Teraz mogę to powiedzieć: kiedy pewnego razu Tomaszewski napisał w jednej z gazet, że Beenhakkera to trzeba by deportować z powrotem do Holandii, to Leo omal ze skóry nie wyszedł. Tak się zdenerwował, że zaczął myśleć o rezygnacji" - zdradza "Super Expressowi" menedżer reprezentacji Jan de Zeeuw.
Przyjaciel Beenhakkera wyjawił, co tak rozwścieczyło trenera. "Leo powiedział mi, że to były najgorsze słowa, jakie słyszał od czasów II wojny światowej. Wtedy Niemcy deportowali jego ojca, który potem wrócił do domu chory i szybko zmarł. Zresztą mojego tatę też deportowali" - opowiada de Zeeuw.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|