Ostatnio śmierć zbiera spore żniwo na sportowych arenach. Kilka dni temu zmarł szkocki piłkarz. Teraz nie udało się uratować koreańskiego boksera, który od tygodnia przebywał w stanie śpiączki. Yo-Sam Choia zmarł w seulskim szpitalu, po tym jak lekarze podjęli decyzję o odłączeniu go od aparatury podtrzymującej życie.
Nie było żadnych szans, by mózg pięściarza podjął pracę. Doszło w nim do nieodwracalnych zmian - poinformowała Agencja Reuters.
Yo-Sam Choi trafił na oddział intensywnej terapii 25 grudnia, po zwycięskiej walce z Heri Amolem, w której zdobył pas interkontynentalny WBO w wadze muszej. Zmarły pięściarz był eksmistrzem świata - tytuł zdobył w 1999 roku, a stracił dopiero trzy lata później.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|