Angielski Liverpool to jeden z najbogatszych klubów na świecie. Ale to za mało. Szefom The Reds marzy się nowy stadion, bo 45-tysięczny Anfield już od dawna jest za mały. Brakuje im tylko pieniędzy. Stanley Park ma kosztować aż 300 milionów funtów.
A tyle w klubowej kasie nie ma. Nowi właściciele klubu, amerykańscy milionerzy Tom Hicks i George Gillett szukają inwestorów. Chcą się dogadać z Johnem Miskellym, którego uprzedzili przy kupnie Liverpoolu - pisze serwis futbol.pl.
Pytali już w banku, ale żaden nie chciał sfinansować budowy stadionu Stanley Park. Bankowcy twierdzą, że nie dadza takich pieniędzy ze względu na niestabilną sytuację. Jeżeli Miskelly, który jest wielkim kibicem The Reds nie pomoże, to kibice jeszcze długo będą się gnieździli na Anfield Road.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|