Dziennik Gazeta Prawana logo

Wichniarek: Do Euro wiele może się jeszcze wydarzyć

16 stycznia 2008, 23:56
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Artur Wichniarek jest szczęśliwy, że znowu zagra w reprezentacji. Na początek w meczu towarzyskim z Czechami. "Wichniar" zdaje sobie sprawę z tego, że do wyjazdu na Euro jeszcze daleka droga. "Przez niemal pół roku wszystko może się zdarzyć. Mogę zostać pierwszym napastnikiem reprezentacji, a mogę i szóstym" - mówi DZIENNIKOWI.


Nic mi z ręki nie wypadło, jeśli o to chodzi. O powołaniu dowiedziałem się w poniedziałek od trenera Adama Nawałki. Byłem szczęśliwy, bo reprezentacja to nadal moje marzenie, ale przyjąłem to wszystko spokojnie. Zawsze wiedziałem, że ciężka praca popłaca.


Oj, to było tak dawno. Może z Estonią? Chyba nawet gola strzeliłem. Ale kiedy to było! Jakieś pięć lat temu. Szmat czasu...


Mogło być mniej, a mogło i więcej, na przykład sto szesnaście. Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Wszystko potoczyło się tak jak potoczyło. Nie patrzę za siebie.


W tym jest więcej plotki niż prawdy. Mam swoje zdanie, ale czy to źle? Jak coś jest białe, to mówię, że jest białe. Dlaczego mam mówić, że jest czarne i okłamywać samego siebie? Jednym to się podoba, a innym nie. Tak jest świat urządzony.


Nie chciałbym tego komentować. Zawsze było tak, że w przypadku powoływań dla mnie robiło się wielkie halo - "O, Wichniarek w kadrze, szok, nareszcie!” albo: "No i po co?” i takie tam. A prawda jest taka, że ja każdą bramką pracowałem na to powołanie. Beenhakker w końcu dostrzegł moją dobrą grę w Bundeslidze.


Dopiero teraz jestem prawdziwym królem, bo niedawno zostałem najlepszym strzelcem w historii klubu. Czy siedem goli mniej więcej na półmetku to dużo? Cóż, spójrzmy na tabelę strzelców. Pierwszy jest Luca Toni z Bayernu - dziewięć bramek. Gdybym ja grał w Bayernie, to być może miałbym więcej sytuacji i być może więcej trafień. Ale gram w Arminii. Nie ma sensu gdybać.


Zamierzam z bardzo dobrej strony pokazać się w meczu towarzyskim z Czechami i sprawić, aby Beenhakker miał pożądny ból głowy. Tylko tyle i aż tyle.


Powiem tak: mamy dopiero styczeń. Przez niemal pół roku wszystko może się zdarzyć. Mogę zostać pierwszym napastnikiem reprezentacji, a mogę i szóstym. Decydować będzie forma z maja. No i miłe skojarzenia z Cypru...


To się okaże. Grałem już z kilkoma zawodnikami tej reprezentacji. Doskonale pamiętam Maćka Żurawskiego, czy Jacka Krzynówka. Nie będzie problemów ze zgraniem się. Poza tym Beenhakker świetnie poukładał tę drużynę i sprawił, że chłopaki nabrali niesamowitej pewności siebie. Będę tam pasować.


"Dzień dobry”. Chyba wystarczy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj