Jedziesz do obcego kraju, to szanuj jego kulturę - taką dewizą kieruje się boss Liverpoolu, Rafael Benitez. Mimo że w byłym klubie Jerzego Dudka aż 12 osób mówi po hiszpańsku, mają one zakaz wypowiadania się w tym języku. "Rafa" jest nieugięty - na Anfield Road obowiązuje język angielski. Użycie jakiegokolwiek innego grozi srogą karą.
Przepisy wprowadzone przez Beniteza mogą szokować, jeśli weźmiemy pod uwagę, że samemu trenerowi także łatwiej jest porozumiewać się w ojczystym językiem. Popularny "Rafa" chce mieć jednak skonsolidowaną, zżytą ze sobą drużynę. W Liverpoolu nikt nie ma prawa czuć się osamotniony.
Zasady Beniteza zdradził na łamach prasy zawodnik Liverpoolu Fernando Torres. "Gdyby trener usłyszał, że rozmawiamy w innym języku niż angielskim, na pewno srogo by nas skarcił" - przyznał "El Nino" w rozmowie z serwisem Goal.
Torres chwali sobie te reguły. "Mimo że jest trudno, z dnia na dzień rozumiem ten język coraz lepiej" - kończy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|