Dziennik Gazeta Prawana logo

Kubica wyda 30 razy więcej na jazdę w Formule 1

29 stycznia 2008, 13:58
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
BMW Sauber test driver Robert Kubica of Poland looks at his watch in the paddock of the Hungaroring in Budapest, Hungary, Thursday, Aug. 3, 2006. Kubica will replace Jacques Villeneuve at the steering wheel of a BMW-Sauber car at the Hungarian Grand Prix on Sunday, becoming the first Polish driver to contest a Formula One race. AP PhotoBela Szandelszky
BMW Sauber test driver Robert Kubica of Poland looks at his watch in the paddock of the Hungaroring in Budapest, Hungary, Thursday, Aug. 3, 2006. Kubica will replace Jacques Villeneuve at the steering wheel of a BMW-Sauber car at the Hungarian Grand Prix on Sunday, becoming the first Polish driver to contest a Formula One race. AP PhotoBela Szandelszky/Inne
Prawo do jeżdżenia bolidem Fomuły 1 stało się... podatkiem. Szef Światowej Federacji Samochodowej Max Mosley podniósł cenę tak zwanych superlicencji. Rok temu Robert Kubica musiał zapłacić za nią około 3 tysięcy euro. Teraz musi wydać aż 88 tysięcy euro. Prawie 30 razy więcej!

Jeszcze w zeszłym roku wydanie superlicencji wyliczano tak - 1750 euro podstawy i 456 euro za każdy zdobyty punkt. Teraz jest to 10 tysięcy euro i aż 2 tysiące za punkt. Rok temu Lewis Hamilton jako debiutant zapłacił za glejt 1750 euro, teraz musi przelać z konta aż 228 tysięcy.

Skąd się bierze tak gwałtowna podwyżka? "Wydajemy fortunę na bezpieczeństwo, a większość tych pieniędzy jest wydawana z korzyścią dla kierowców. Większość ludzi, którzy ponoszą te koszty, zastanawia się, dlaczego wydają tak dużo pieniędzy by zapewnić bezpieczeństwo kierowcom, którzy zarabiają fortunę. Stąd wzrost kosztów" - tłumaczy mętnie Mosley cytowany przez serwis f1ultra.pl.

Max Mosley nie przejmuje się komentarzami kierowców, że to szantaż. "Jeżeli ktoś zarabia 30 milionów, jak niektórzy z nich, to wcale nie jest tak źle. A jeżeli ktoś zajmuje miejsce na końcu stawki i nie ma punktów, to koszt wynosi 10 tysięcy euro. Dla ludzi zarabiających takie pieniądze to żaden dramat. Ja bym się chętnie zgodził, gdyby ktoś mi powiedział, że mogę zarabiać 20 milionów, jeśli zapłacę 250 tys. za licencję" - twierdzi.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj